Kibice ostrzyli sobie zęby na już 17. starcie Igi Świątek z Coco Gauff, ale Amerykanka po bardzo słabym występie przegrała 3:6, 3:6 z Elise Mertens. To Belgijka będzie w piątek rywalką Polki w bojo o półfinał turnieju WTA w Pekinie. Mertens największe sukcesy odnosiła w deblu, ale w singlu też od wielu lat od ośmiu lat nie opuszcza Top-50 rankingu i była nawet blisko czołowej dziesiątki (obecnie nr 19 WTA).
Wielka awantura w Pekinie! Coco Gauff odpiera zarzuty: "Nie jestem złodziejką!"
Iga Świątek grała z Elise Mertens dwa razy i oba te spotkania wygrała dość pewnie i bez straty seta - 6:3, 6:4 na mączce w Stuttgarcie (2024) i 7:6, 6:1 w Miami (2025).
Elise Mertens pod zwycięstwie z Coco Gauff, kiedy było już wiadomo, że jej kolejną rywalką będzie Iga Świątek, została zapytana o Polkę i czekające ją starcie z byłą liderką rankingu.
- Oczywiście, to będzie kolejny trudny mecz. Na tym etapie nie ma już łatwych spotkań. Ona jest wspaniałą wojowniczką i świetną zawodniczką. Grałam z nią już dwa razy i nie poszło to po mojej myśli. Ale nigdy nic nie wiadomo. Jutro gram jeszcze mecz deblowy na korcie centralnym, więc wykorzystam ten czas, żeby znowu się do niego przyzwyczaić. To z pewnością będzie dla mnie bardzo ciekawy pojedynek - stwierdziła Elise Mertens.
- Myślę, że ona wnosi do gry bardzo dużo intensywności. Stara się grać niezwykle regularnie. Poza tym potrafi trochę ślizgać się nawet na kortach twardych. Na pewno uderza piłkę odrobinę szybciej niż większość zawodniczek. W pewnym sensie nie można pozwolić tej piłce za bardzo odskoczyć, trzeba na to szybciej odpowiadać. Sama muszę zagrać wystarczająco agresywnie. No i cóż – ona jest silna mentalnie. To wielka wojowniczka. Nie mogę się doczekać tego meczu - dodała Belgijka.