Znany ekspert zachwycony grą Mai Chwalińskiej. Pokusił się o mocne porównanie

Maja Chwalińska odniosła kolejny znaczący sukces, triumfując w turnieju WTA 1000 w Wuhanie. Polka pokonała w finale Brytyjkę Sonay Kartal 2:6, 6:4, 6:2, potwierdzając, że jej wcześniejszy świetny występ na kortach Rolanda Garrosa nie był jedynie jednorazowym osiągnięciem. Tak uważa Michał Przysiężny, były polski tenisista.

Tenisistka Maja Chwalińska zaciska pięść w geście triumfu. O sukcesie Polki w Wuhanie przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Wu Zhizun/ East News

Były czołowy polski tenisista Michał Przysiężny podkreśla, że zawodniczka potrzebowała czasu, aby odnaleźć się w światowej czołówce i przystosować do rywalizacji na kortach twardych. Jego zdaniem zwycięstwo w Chinach może mieć duże znaczenie dla jej dalszego rozwoju.

Po sukcesie w Paryżu Chwalińska musiała poczekać cztery miesiące na kolejny duży wynik. Nieudane występy na Wimbledonie, gdzie przeszkodziła jej kontuzja, oraz podczas US Open sprawiły, że pojawiły się wątpliwości, czy paryski rezultat nie był wyjątkiem. Triumf w Wuhanie rozwiał jednak te obawy.

ZOBACZ TEŻ: Kiedy gra Maja Chwalińska kolejny turniej WTA? To wtedy ma wrócić na kort!

Przysiężny w rozmowie z PAP zwrócił uwagę, że w finale Polka musiała znaleźć sposób na rywalkę dysponującą mocniejszymi warunkami fizycznymi. Kluczowe okazały się jej technika, niekonwencjonalne zagrania i umiejętność zaskakiwania przeciwniczki. – Kartal to solidnie zbudowana kobieta, w przeciwieństwie do Mai. Było wiadomo, że Polka, by wygrać, musi sięgnąć po swoje techniczne rozwiązania i zaskoczenie, jakim razi rywalki. I to zrobiła. Brawo. Jednocześnie udowodniła, że Paryż nie był przypadkiem, bo nie może być przypadku, gdy ktoś przez dwa tygodnie utrzymuje najwyższą formę i pokonuje wyżej notowane rywalki – powiedział Przysiężny.

Maja Chwalińska dekoracja po wygranej w Wuhan [ZDJĘCIA]

Były reprezentant Polski w Pucharze Davisa docenia przede wszystkim styl gry Chwalińskiej, który pod pewnymi względami przypomina mu własne podejście do tenisa. Zawodniczka stawia na technikę i różnorodność, zamiast opierać swoją grę wyłącznie na sile uderzeń. – Maja uwielbia grę kombinacyjną i to było widać. Zmienia rytm, gra skróty, do których rywalki często nie potrafią zdążyć. Potem odpowiada lobem. To wyczerpuje i irytuje przeciwniczki. Biorąc pod uwagę sposób gry, myślę, że doczekaliśmy się następczyni Agnieszki Radwańskiej – uważa Przysiężny.

– Będzie też miała motywację do pracy przed nowym sezonem. Obecny zaraz się skończy, a taki sukces, jak wygrana w Wuhanie, daje "kopa" na kolejne tygodnie. Gdyby go nie było, mogłoby przyjść przygnębienie. Dlatego uważam, że kolejny sezon może być dla Mai jeszcze lepszy – podsumował.

ZOBACZ TEŻ: Już oficjalne! Maja Chwalińska trzecia w historii. Wszystko jest na papierze, same konkrety

Sportowy Flesz Przemka Ofiary
AWANTURA PO TRENINGU PREZYDENTA Z LEGENDĄ BOKSU. OD „WSTYDU” DO ZACHWYTÓW | SPORTOWY FLESZ