- Aresztowanie prezesa PKOl, Radosława P., pod zarzutami płatnej protekcji wywołało burzę, a legendarny Jan Tomaszewski ostro komentuje sytuację.
- Tomaszewski bez ogródek określa to wydarzenie jako "wstyd na cały świat" i "polityczną zemstę", wskazując na "walkę na górze" jako przyczynę chaosu.
- Sprawdź, dlaczego legenda polskiego sportu uważa, że cierpią na tym przede wszystkim sportowcy i jak ta afera wpływa na ich przygotowania do igrzysk.
Tomaszewski bezlitosny: "Wystawiamy się na pośmiewisko"
Wiadomość o zatrzymaniu Radosława P. przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości i postawieniu mu zarzutów przez prokuraturę wywołała prawdziwą burzę. Jan Tomaszewski, znany z ciętego języka i bezkompromisowych opinii, nie zostawił na całej sprawie suchej nitki. Jego zdaniem moment i sposób przeprowadzenia akcji są skandaliczne i szkodzą wizerunkowi Polski.
- Aresztowanie Radosława P. jest po prostu wstydem na cały świat - uważa Jan Tomaszewski. - Został aresztowany prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, którego wybrali wszyscy, i to rozejdzie się na cały świat sportu. Tak nie powinno być, bo wystawiamy się na pośmiewisko.
Były reprezentant Polski podkreśla, że cała sytuacja jest dla niego kompletnie niezrozumiała i sugeruje, że jej tło może być znacznie bardziej skomplikowane, niż się wydaje.
Przeczytaj także: Prezes PKOl Radosław P. usłyszał zarzuty! Minister sprawiedliwości potwierdza!
Polityczna zemsta czy realne zarzuty?
Sprawa Radosława P. dotyczy jego powiązań z giełdą kryptowalut Zondacrypto, która była sponsorem PKOl-u. Zarzuty mówią m.in. o płatnej protekcji. Sam zatrzymany twierdzi, że jest ofiarą politycznej nagonki. Tomaszewski również zastanawia się nad motywami i czasem przeprowadzenia akcji.
- Jest to jakaś zemsta. Jeśli zarzuty są bardzo poważne, to to powinno być zrobione już dawno, dawno temu - grzmi legendarny bramkarz.
Zobacz też: Żurek uderza w Radosława P. „Na pewno nie jest to żadna ofiara polityczna”
Jego zdaniem obecna sytuacja jest wynikiem eskalacji konfliktu "na górze", który od dawna zatruwa atmosferę w polskim sporcie. Tomaszewski przypomniał, że od lat apelowano o dialog i kompromis, jednak bezskutecznie.
- Apelowaliśmy do ministrów sportu: panowie, zawrzyjcie kompromis, bo walka na górze nie jest nikomu potrzebna - mówił.
Najbardziej cierpią sportowcy. "Dzieci są nerwowe"
W centrum całego zamieszania, jak zauważa Tomaszewski, znajdują się sportowcy. To oni przygotowują się do najważniejszych imprez, w tym igrzysk olimpijskich, a medialna burza i niestabilność w PKOl z pewnością im nie pomagają. Były bramkarz użył obrazowego porównania, by opisać ich sytuację.
- Wiadomo, że jak się rodzice kłócą, to dzieci są nerwowe - stwierdził obrazowo. - Ta walka nie jest potrzebna szczególnie tym zawodnikom, którzy występują na Igrzyskach Olimpijskich i reprezentują kraj.