Wiceprezes PKOl po zatrzymaniu Piesiewicza: jesteśmy na dnie wizerunkowym

Prezes PKOl Radosław Piesiewicz został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na zlecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej. Sprawa wiąże się z aferą wokół upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto. Wiceprezes PKOl Adam Konopka podkreśla, że to nic nie zmienia w determinacji części środowiska sportowego. – 82 z 106 organizacji od maja domaga się nadzwyczajnego walnego zgromadzenia w celu odwołania prezesa. Piesiewicz go nie zwołał, więc sprawą ma zająć się kancelaria prawna – mówi "Super Expressowi". – Myślałem, że w Polsce są jakieś nieprzekraczalne granice. Byłem o tym przekonany. Okazało się, że można je przekroczyć – dodaje.

Radosław Piesiewicz, Adam Konopka
Autor: TOMASZ RADZIK/SUPER EXPRESS, PAP/Rafał Guz/ PAP

– Co się teraz dzieje w Polskim Komitecie Olimpijskim?

– Niewiele się zmienia po walnym zgromadzeniu. Mimo wezwania 92 organizacji do zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia – jednopunktowego, w celu odwołania prezesa – nic się nie zmienia. Jesteśmy w kryzysie wizerunkowym od dłuższego czasu. Nie potrafię zinterpretować tego, co się wydarzyło. Jesteśmy na etapie komunikatu informacyjnego, że pan Radosław Piesiewicz został zatrzymany. Z jakiego powodu, dlaczego, po co i co się dalej wydarzy – nie mam pojęcia. To jednak nie zmienia naszej optyki ani nie pogłębia determinacji. Ona od dłuższego czasu jest niezmienna. Nie ma żadnej wątpliwości, że statut daje możliwość odwołania. My nie mamy wątpliwości. Robimy swoje.

ZOBACZ TEŻ: Kim jest Radosław Piesiewicz? Już dawno interesowało się nim CBA

– A wniosek o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia został złożony już dawno...

– Tak. W maju ogłoszono, że zostanie zwołane. W ciągu 30 dni powinno było do tego dojść. Nie doszło. To jest pewne przekroczenie. My już tego nie będziemy robić jako 92 organizacje czy 82. Kancelaria prawna w naszym imieniu, po przekazaniu wszystkich kompetencji, zajmie się tą sprawą.

– Czyli to są następne kroki?

– Tak, z całą pewnością. Utrzymujemy, że statut pozwala na zwołanie walnego. Podobno zapowiadano konferencję prasową i prezentowano inną tezę. Nas konferencje prasowe nie bardzo interesują. To nie podlega ocenie. Ma zwołać walne i tyle. Nie dotykamy części merytorycznej. Czy się to panu Piesiewiczowi podoba, czy nie – ma zwołać walne. Koniec.

– W takim razie kto zarządza PKOl-em, gdy pana Piesiewicza nie ma?

– To dobre pytanie. Co tam się dzieje? Pewnie za chwilę zadamy to pytanie – dziś albo jutro. Z formalnego punktu widzenia zarządza zarząd. Uchwały i wszystkie sprawy statutowe podejmuje zarząd. Trzeba będzie coś wymyślić, jak to powinno dalej działać. Ja też nie mam pojęcia, w jakiej sytuacji procesowej jest pan Piesiewicz.

ZOBACZ TEŻ: Kulisy zatrzymania Radosława Piesiewicza. Policjantka ujawnia przebieg akcji

– Mówiliśmy o 82 organizacjach spośród 106. Czy jest szansa, że to będzie już nie 82, tylko 106?

– Nie umiem ocenić sposobu myślenia wielu ludzi, w tym entuzjastów pana Piesiewicza. Nie oceniam i unikam takich ocen. Mają jakieś swoje powody, dla których są jego zwolennikami. To nic nie zmienia.

– Wszystkie dotychczasowe ruchy pan Piesiewicz blokował i walnego zgromadzenia nie było. Pan mówi, że będą próby za pośrednictwem kancelarii.

– Mamy występować jako 82 organizacje z każdym wnioskiem. Z praktycznej strony lepiej, żeby w naszym imieniu zajęła się tym kancelaria.

– Żądamy zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. Nie ma wyższego organu statutowego niż walne zgromadzenie. To zgromadzenie wszystkich stowarzyszeń, które są członkami. Dwie trzecie związków lub organizacji musi zawnioskować o zwołanie walnego. Myśmy ten próg przekroczyli dość istotnie. 82 do 106 to dużo więcej – osiemdziesiąt parę procent. Chcą odwołania pana prezesa. Tu nic się nie zmieniło. To wzmacnia determinację. Nie przesądzamy tego, co się dzieje. W kryzysie wizerunkowym jesteśmy od dłuższego czasu, więc to na pewno nie poprawia naszej sytuacji.

ZOBACZ TEŻ: Pełna lista uczestników Ligi Mistrzów 26/27. Czternastu Polaków powalczy o trofeum

– Czy ten kryzys wizerunkowy to już dobicie do ściany? Czy PKOl jest na dnie wizerunkowym?

– Że dalej się już nie da? Pojawiały się kolejne sprawy. Podpisanie umowy z branżą krypto i stworzenie olimpijskiego centrum krypto imienia Jana Pawła II. Myślałem, że w Polsce są jakieś nieprzekraczalne granice. Byłem o tym przekonany. Okazało się, że można je przekroczyć. Co więcej, na prezydium przekonywano mnie, że nic złego się nie dzieje. Nie potrafię przesądzić, czy już dojechaliśmy do granicy. Świat pokazuje teraz, że przekracza wszelkie granice.

– Czy członkowie PKOl-u próbowali się do pana Piesiewicza dodzwonić, gdy usłyszeli takie medialne informacje?

– Nie wiem, czy ci, którzy mają z nim kontakt bieżący, podjęli taką próbę. Ja nie mam kontaktu z panem Piesiewiczem od paru lat. Nie dzwoniłem. Nasze spotkania ograniczają się do prezydium, zarządu i walnego. Nie potrafię powiedzieć, czy ktoś próbował się z kimkolwiek komunikować. Nie wiem też, czy ma takie możliwości.