Zondacrypto tak mocno weszła w polski sport, że jej znak stał na ogromnej siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Od dłuższego czasu wielu partnerów i zawodników może uważać się za oszukanych – spółka popadła w kłopoty. Dziś już nie istnieje.
A dosyć szybko pojawiały się ostrzeżenia i głosy, że coś jest nie tak. Najwięcej oczywiście mówiło się o umowie PKOl z Zondacrypto, ale giełda reklamowała się też gdzie indziej. Nawet w Juventusie. I naprawdę wydawało się, że wszystko rozwija się w ekstremalnie spektakularnym tempie. Aż do momentu, gdy użytkownicy platformy mają problem z wyprowadzeniem środków. Na jaw wyszły dane Recoveris. Pokazujące, że znane analitykom portfele bitcoinowe między sierpniem 2024 a marcem 2026 skurczyły się o ok. 99,7 proc. To jednak tylko zidentyfikowane adresy, a nie cały majątek spółki.
ZOBACZ TEŻ: Kim jest Radosław Piesiewicz? Już dawno interesowało się nim CBA
Zondacrypto nie ograniczała sponsoringu do Polski. Wspierała m.in. właśnie słynny Juventus, ale również inne włoskie kluby - Bolognę, Atalantę i Parmę. Juventus poinformował Business Insider Polska, że współpraca skończyła się w połowie 2025 r. Przyczyn rozstania nie podano. W kraju giełda była głównym sponsorem Lechii Gdańsk i ważnym partnerem Rakowa Częstochowa, w tym sponsorem "stadionu" częstochowskiego klubu. Współpracowała też z Pogonią Szczecin, GKS Katowice i Wieczystą Kraków.
Ambasadorami marki byli m.in. Wojciech Szczęsny, Mattia Perin, Giorgio Chiellini i Katarzyna Niewiadoma.3 kwietnia giełda zamilkła w mediach społecznościowych. W jej imieniu wystąpił prezes Przemysław Kral, który w długim oświadczeniu starał się uspokoić inwestorów.
Działała również poza piłką: sponsorowała kobiecą ekipę kolarską oraz wyścigi Tour de Pologne i Giro d’Italia.
ZOBACZ TEŻ: Pełna lista uczestników Ligi Mistrzów 26/27. Czternastu Polaków powalczy o trofeum