Wtorkowym obradom przewodniczył Mieczysław Nowicki - wiceprezes PKOl, który zastępuje Radosława Piesiewicza na podstawie jego pełnomocnictwa. Członkowie władz PKOl zebrali się po raz pierwszy od momentu zatrzymania i aresztowania jego prezesa. Dotychczasowa praktyka wskazywała, że zarząd był wyznaczany przez prezydium w ciągu dwóch tygodni. Teraz jednak sytuacja jest wyjątkowa, a większość członków prezydium wcześniej domagała się od Nowickiego, by pełny zarząd zebrał się nawet tego samego dnia.
Prezydium przekazało zarządowi rekomendację, aby kadencja prezesa Radosława Piesiewicza, która upływa w kwietniu, została dokończona przez jednego z ośmiu wiceprezesów. Wybierze go zarząd zgodnie z art. 21 statutu PKOl. Wiceprezes Adam Korol stwierdził, że dopiero w poniedziałek okaże się, czy któryś z wiceprezesów zrezygnuje z kandydowania.
Adam Korol przyznał, że najbardziej zaskoczył go stan finansów PKOl. Wspomniał także o zobowiązaniach, jakie Komitet ma wobec polskich związków, w tym Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich, którego jest prezesem. Do końca września PKOl ma zabezpieczone środki na działalność.
- Dobra wiadomość jest taka, że wyjazd reprezentacji na Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie do Dakaru jest niezagrożony - powiedział Korol. - To jest początek odnowy wizerunku PKOl. W Polsce jest domniemanie niewinności, ale aresztowanie prezesa nie wygląda dobrze. Na prezydium spieraliśmy się w sposób kulturalny. To jest najważniejsze i ta dyskusja jest potrzebna - dodał.
PKOl podjął kluczową decyzję w sprawie Radosława Piesiewicza. Ważny komunikat
Wiceprezes Adam Konopka stwierdził, że nie wyobraża sobie, żeby teraz kolejny prezes mógł pobierać pensję.
- Są ludzie, którzy mogliby zarabiać gigantyczne pieniądze za to, co robią. Nie robią tego. W związku z tym uważam, że PKOl jest takim miejscem, w którym też to się powinno wydarzyć - uzasadnił.
Niezależnie od posiedzenia prezydium w tym samym czasie w Centrum Olimpijskim spotkało się kilka osób ze środowiska sportowego, w tym członek zarządu PKOl Krzysztof Wiłkomirski i prezes stowarzyszenia olimpijczycy.pl Robert Korzeniowski. Czterokrotny mistrz olimpijski jako pierwszy z działaczy ogłosił już swoją kandydaturę w wyborach na szefa PKOl.
- Wnioskowaliśmy, jak zresztą większość środowiska, o to, żeby posiedzenie zarządu odbyło się jak najszybciej. Bardzo ważne jest, kto będzie sprawował funkcję pełniącego obowiązki prezesa - powiedział PAP Wiłkomirski.
Jego zdaniem nadszedł czas, aby finanse PKOl były transparentne, gdyż „nie powinna być to jakaś tajemnica”.
- Od wielu miesięcy, nawet zdecydowanie dłużej, prosiliśmy wielokrotnie prezesa o różne informacje, w tym o umowę z Zondacrypto. Zawsze było to ukrywane. Myślę, że tych niespodzianek będzie zdecydowanie więcej - dodał.
Istotną zmianą dla PKOl jest uchwalenie nowego statutu. Wiele zapisów wciąż obowiązującego dokumentu nie przewidziało sytuacji, w której znalazł się Komitet.
- Statut wymaga racjonalnej przebudowy, ponieważ to jest nasza Biblia. Mając pewnego rodzaju doświadczenia zmian, które zachodzą nie tylko w PKOl, ale też w sporcie, musimy zadbać o to, żeby ten kolejny dokument był już bardzo dobrze przemyślany - dodał Wiłkomirski.
Zgodnie ze Statutem zarząd może odwołać osobę z tego gremium, a zatem zarazem z funkcji prezesa, uchwałą przyjętą przez 2/3 głosujących przy obecności minimum 2/3 jego całkowitego, 60-osobowego składu. Wtedy do końca kadencji, czyli wiosny przyszłego roku, na czele PKOl - zgodnie ze statutem - stanie wskazany przez zarząd jeden z ośmiu wiceprezesów.
Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia w Warszawie w ramach śledztwa w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto, która od października ubiegłego roku była sponsorem generalnym PKOl. Tego samego dnia w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy. Po przesłuchaniu Piesiewicza, który zgodził się na podawanie pełnego nazwiska, prokuratura skierowała do sądu wniosek o aresztowanie go na trzy miesiące. Sąd przychylił się do tego wniosku.