Robert Korzeniowski o kandydowaniu na prezesa PKOl: Nie boję się wyzwań

2026-09-04 16:23

Robert Korzeniowski, który w czwartek zakończył współpracę z Ministerstwem Sportu i Turystyki, jako pierwszy ogłosił, że wystartuje w wyborach na szefa PKOl. - Nie boję się wyzwań – powiedział PAP czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie sportowym.

Robert Korzeniowski
Autor: ART SERVICE / Super Express

Robert Korzeniowski to były polski lekkoatleta. Jest czterokrotnym mistrzem olimpijskim, co czyni go najbardziej utytułowanym polskim sportowcem pod względem liczby zdobytych tytułów mistrza olimpijskiego. Teraz chce zająć fotel prezesa PKOl.

- Decyzja o ubieganiu się o funkcję prezesa PKOl dojrzewała we mnie, ale to nie był cel sam w sobie. Mój sprzeciw wobec prezesa Radosława Piesiewicza i jego sposobu dowodzenia był znany od dawna. A tak naprawdę od początku jego kadencji – wyjaśnił motywy kandydowania.

58-letni Korzeniowski uznał, że należy zacząć skupiać środowisko olimpijskie wokół wartości, które mu są bardzo bliskie. Stopniowo uzyskiwał coraz więcej potwierdzeń, poprzez głosy i opinie sportowców oraz działaczy, by podjąć właśnie taką decyzję. Z wielu konsultacji, jakie przeprowadza w środowisku, wynika ogromna wola zamian. Uważa, że jeszcze przed końcem roku powinny odbyć się nowe wybory, choć kadencja obecnych władz kończy się wiosną 2027.

Jak zauważył jednak, wiele wskazuje, iż zarząd na najbliższym posiedzeniu, które ma odbyć się w ciągu siedmiu dni od zaplanowanego na wtorek spotkania prezydium, wybierze prezesa, aby dokończyć obecną kadencję.

- Zarząd może też jednak podjąć decyzję o zwołaniu Walnego Zgromadzenia i skróceniu kadencji. Ona nie musi trwać do kwietnia. Proces uzdrowienia, zważywszy nadszarpnięty wizerunek PKOl, powinien nastąpić jak najszybciej – wskazał. - Nie ma co ukrywać, że gdybym miał czekać w normalnym trybie, do kolejnych wyborów, tj. wygaśnięcia mandatu Radosława Piesiewicza, też pewnie bym to rozważał. Ta afera nie miała wpływu na to „czy”, ale tylko „jak” i „kiedy” - podkreślił. - Nie boję się wyzwań. Jestem ideowym idealistą. Jeżeli to jest spójne z misją, to uznałem, że nie ma co zwlekać – dodał.

Robert Korzeniowski rzuca rękawicę! Legendarny mistrz chce zostać prezesem PKOl. Podjął kluczową decyzję

Jego zdaniem sytuacja w środowisku olimpijskim wymaga ogromnego poświęcenia, w tym czasu osobistego i budowania relacji na każdym poziomie.

- Jestem gotowy w to się zaangażować. Trzeba zacząć realnie naprawiać Polski Komitet Olimpijski po tej dewastacji, jaką zafundował nam Radosław Piesiewicz – ocenił. - Znając sposób prowadzenia interesów przez prezesa podejrzewałem, że coś się wydarzy. To potwierdzały kolejne fakty na rynku kryptowalut. Sądziłem jednak, że Piesiewiczowi wcześniej zostaną postawione zarzuty z tytułu oszustwa skarbowego na skalę 10 mln zł – przypomniał o śledztwie, które prowadzi od wielu miesięcy Prokuratura Regionalna w Gdańsku.

Robert Korzeniowski spodziewa się, że niebawem pojawią się inni kandydaci do funkcji prezesa PKOl.

- To tylko wzbogaci dyskusje o tym, dokąd ma zmierzać PKOl i wokół jakich wartości trzeba budować jego odnowę – wspomniał.

Przyznał, że może liczyć na poparcie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. O każdy inny głos będzie zabiegał. Zaznaczył, że zakończył już formalnie współpracę z Ministerstwem Sportu i Turystyki. Jako doradca ministra uczestniczył w pracach nad strategicznymi kierunkami rozwoju polskiego sportu oraz wypracowywał rekomendacje w dialogu ze środowiskiem sportowym. Dokument Strategia Rozwoju Polskiego Sportu 2040 to kompleksowy projekt, który ma skupić się na głównych obszarach, takich jak: zdrowie, wspólnota i duma narodowa, wsparcie systemowe oraz kapitał ludzki i społeczny w sporcie. Jego kluczowym, ale finałowym elementem ma być aplikacja o organizację igrzysk olimpijskich i paralimpijskich w Polsce.

- Spełniłem swoją rolę ekspercką w ministerstwie. Jestem spokojny o to, co zostanie po moim odejściu. Miałem dobrą rozmowę z panem ministrem Rutnickim, który szanuje moje wybory. Teraz mam kolejne wyzwania – podsumował.

Pilne wieści prosto z sądu ws. Radosława Piesiewicza. To naprawdę nie przelewki!

Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia w Warszawie. Tego samego dnia w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznaje się do winy. Po przesłuchaniu szefa PKOl, który wyraził zgodę na używanie jego pełnego nazwiska, prokuratura skierowała do sądu wniosek o aresztowanie na trzy miesiące, na co sąd się zgodził.

Giełda kryptowalut Zondacrypto od października 2025 była sponsorem generalnym PKOl. W kwietniu tego roku Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca nie wpłynie kolejna transza środków, komitet zerwie umowę. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie.

Piesiewicz kieruje PKOl od kwietnia 2023. Po ewentualnym jego formalnym odwołaniu, do czego wymagane jest poparcie uchwały przez 2/3 głosujących członków zarządu przy obecności minimum 2/3 jego całkowitego składu, do końca kadencji, czyli wiosny przyszłego roku, na czele PKOl - zgodnie ze statutem - stanie wskazany przez zarząd jeden z ośmiu wiceprezesów.

QUIZ: Rozpoznasz te tenisistki? Tylko najlepsi zgarną komplet punktów!
Pytanie 1 z 35
Tenisistka na tym zdjęciu to...
Aryna Sabalenka
Robert Korzeniowski - wywiad