Polska rezygnuje z igrzysk w 2036 roku. Prezes PKOl powołał się na słowa Tuska

Koniec marzeń o igrzyskach olimpijskich w 2036 roku. Polska oficjalnie wycofuje swoją kandydaturę, a w tle pojawiają się słowa premiera Donalda Tuska o "czasie przedwojennym". Pełniący obowiązki prezesa PKOl Marian Kmita nie składa jednak broni i ma już nowy, ambitny plan. Najpierw musi jednak posprzątać bałagan po poprzedniku i spłacić gigantyczne długi.

Marian Kmita obok premiera Donalda Tuska. O rezygnacji Polski z igrzysk w 2036 roku przeczytasz na SE Supersport.
Autor: Art Service; Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/ East News
  • Polska rezygnuje z igrzysk olimpijskich w 2036 roku, uzasadniając to rosnącymi zagrożeniami i słowami premiera Donalda Tuska.
  • Nowy szef PKOl, Marian Kmita, mimo ambitnych planów na przyszłość, musi najpierw posprzątać gigantyczny dług i bałagan po poprzedniku.
  • Sprawdź, jakie rewolucyjne zmiany szykuje PKOl i czy igrzyska olimpijskie w Polsce to wciąż realne marzenie.

Koniec marzeń o 2036, ale walka trwa. "Chcemy igrzysk nawet w 2048 roku"

To już pewne – Polska nie będzie się ubiegać o organizację letnich igrzysk olimpijskich w 2036 roku. Nowy szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Marian Kmita, poinformował o przekazaniu tej decyzji do MKOl. Powód jest niezwykle poważny.

- Sprawa kandydatury Polski do organizacji igrzysk 2036 jest definitywnie zamknięta. Wobec zagrożeń kraju i powołując się na wypowiedź premiera Donalda Tuska, że „żyjemy w czasie przedwojennym”, byłaby to deklaracja bez pokrycia — powiedział w rozmowie z PAP Marian Kmita.

Przeczytaj także: Wojciech Kowalczyk grzmi po Legia – Wisła. Mocne słowa poniosły się po sieci

Marzenie o największej sportowej imprezie świata w Polsce jednak nie umarło. Kmita zapowiada, że Polska jest zainteresowana organizacją igrzysk w 2040, 2044, a nawet w 2048 roku. Jak podkreśla, przykłady Francji i Włoch pokazują, że to gigantyczny sukces, nie tylko finansowy, ale także wizerunkowy, który buduje dumę i tożsamość narodową.

Wielkie sprzątanie w PKOl. Długi, audyt i "trupy w szafie"

Zanim jednak PKOl zacznie snuć dalekosiężne plany, musi uporać się z potężnym kryzysem. Marian Kmita przejął stery w Komitecie po aresztowaniu poprzedniego prezesa, Radosława Piesiewicza, i rozpoczął wielkie sprzątanie. Jak sam przyznaje, dług przekroczył 3,5 miliona złotych, a do końca roku potrzeba łącznie 6,5 miliona.

- Cały czas jesteśmy na granicy płynności, choć nasza wiarygodność powoli wraca. A przysłowiowych trupów z szafy wypada coraz mniej — nadmienił Kmita.

Zobacz też: Pokochała go cała Polska. Sensacyjny powrót i pożegnanie w okręgówce

W Komitecie trwa obecnie audyt prowadzony przez firmę Ernst & Young, a także prace nad nowym statutem, który ma ukrócić "niedomagania" i luźno opisane kompetencje władz. Jednym z priorytetów jest też prawne rozwiązanie sytuacji z byłym prezesem, aby, jak mówi Kmita, "później nie podróżować po sądach w tej sprawie".

Rewolucja w polskim sporcie? Sportowcy mają promować postawy proobronne

Nowy szef PKOl zapowiada prawdziwą rewolucję. Komitet ma przestać być "tylko garderobą i biurem podróży reprezentacji olimpijskiej". W planach jest nawiązanie ścisłej współpracy z resortami obrony, zdrowia i edukacji.

- W tym gorącym czasie dla Polski PKOl może odegrać rolę moderatora promowania postaw proobronnych dzięki sportowcom zatrudnionym w wojsku, takim jak np. Julia Szeremeta, Aleksandra Mirosław czy Klaudia Zwolińska — zapowiedział Kmita.

Czy sam stanie do wiosennych wyborów na prezesa? Tego jeszcze nie zdradził. Podkreślił jednak, że jeśli się zdecyduje, jego wizja będzie sięgać dekad w przyszłość, z metą na igrzyskach olimpijskich w Polsce.

NOWY PREZES PKOL PODJĄŁ DECYZJĘ W SPRAWIE ZAROBKÓW
QUIZ. Selekcjonerzy reprezentacji Polski w XXI wieku. Engel, Janas, Boniek, Beenhakker, Nawałka, Urban
Pytanie 1 z 15
Kto wcześniej był selekcjonerem reprezentacji Polski?