- Arkadiusz S. i jego współpracowniczka usłyszeli prokuratorskie zarzuty
- Bohater igrzysk olimpijskich z Barcelony może trafić za kratki nawet na 10 lat
- Były sportowiec ma odpowiedzieć za oszustwo, wyłudzenie leasingu czy działanie na szkodę spółki
Arkadiusz S. usłyszał zarzuty. Grozi mu 10 lat więzienia
Polska na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie odniosła wiele sukcesów. Biało-czerwoni wrócili do kraju z dziewiętnastoma medalami, z których trzy były ze złotego kruszcu. Dwa z nich zdobył Arkadiusz S., znakomity polski lekkoatleta. Po udanej karierze sportowej zdecydował się on na przejście w kierunku świata biznesu. I tu zaczynają się jego problemy.
Arkadiusz S. miał planować inwestycję pod Warszawą. Spółka SVD miała budować luksusowy ośrodek pod stolicą. Ostatecznie inwestorzy zorientowali się, że pieniądze wydawane były na prywatne cele. Prokuratura została poinformowana o sprawie w 2023 roku.
Mistrz olimpijski pojawił się pod koniec stycznia tego roku w prokuraturze w Warszawie, gdzie usłyszał zarzuty.
- W głównej mierze dotyczy szeregu nieprawidłowości związanych z gospodarowaniem majątkiem spółki, w tym podejrzenia przywłaszczania składników majątku spółki - mówi TVN24.pl Piotr Skiba, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.
Ile strat miał wygenerować Arkadiusz S. i Joanna J.?
Według wyliczeń śledczych straty wygenerowane przez byłego mistrza olimpijskiego i jego współpracownicę wyniosły niemal milion złotych.
Oboje nie przyznali się do stawianych im zarzutów. Zarówno Arkadiusz S., jak i Joanna J., mieli odmówić składania wyjaśnień.