Wiceprezes PKOl zdecydowanie o aferze Piesiewicza. To trzeba zrobić od razu

– Sportowcy mogą spać spokojnie, nie ma żadnej obawy co do interwencji MKOl w sprawie Radosława Piesiewicza – uspokaja w rozmowie z "Super Expressem" Adam Konopka, wiceprezes PKOl.

Adam Konopka z PKOl. W czerwonej miniturze obok Radosław Piesiewicz. O aferze w PKOl przeczytasz na SE Supersport.
Autor: TOMASZ RADZIK/SUPER EXPRESS, PAP/Rafał Guz/ PAP

Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla szefa PKOl Radosława Piesiewicza. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód przesunął o tydzień termin sporządzenia uzasadnienia decyzji o tymczasowym aresztowaniu prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Obrońca podejrzanego wskazał, że przez to później będzie można złożyć zażalenie. Piesiewiczowi zarzucono m.in. płatną protekcję związaną z giełdą Zondacrypto.

- Michał Skiba: Czy interwencja MKOl naprawdę jest takim bardzo poważnym niebezpieczeństwem dla polskich sportowców?

- Adam Konopka, wiceprezes PKOl: Nie ma żadnej obawy co do interwencji MKOl.

- Głośno zrobiło się o opublikowanym liście wiceprezesa Tomasza Chamery do MKOl, którego wyciek opublikował Przegląd Sportowy Onet.

- Moim zdaniem to jest niezrozumiałe. Takich rzeczy się nie pisze, a nawet jak się pisze, to nie wiem, po co to opublikował. Tym bardziej, że nie ma takiego zagrożenia. Nie wiem po co dodawać nam jeszcze dodatkowych wstrząsów.

- Gdy rozmawialiśmy ostatnio, to były jeszcze pewnego rodzaju niedopowiedzenia, bo nie mieliśmy takiego stuprocentowego potwierdzenia czy pan Piesiewicz będzie aresztowany. Widział pan całą tą sytuację, gdy pan Piesiewicz wychodził z samochodu i mówił, że czuje się osobą pokrzywdzoną i poszkodowaną?

- Nie chcę tego oceniać, bo to strasznie niezręcznie jest mówić o człowieku. O człowieku, który jest w dramatycznej sytuacji. Miejmy wzgląd na jego rodzinę, dzieci. To są takie rzeczy, które są na pewno nieprzyjemne dla nich wszystkich, więc nie chciałbym takiej nadmiernej emocji zdradzać. A pan Piesiewicz co miał powiedzieć? Powiedział, że się nie zgadza z zarzutami, nie przyznaje się do winy, w związku z tym czuje się pokrzywdzony. No i tyle. No to nie dziwi mnie taki komunikat, prawda? Nie zaskakuje. To jest niezwykle dynamiczna sytuacja. Trudno skomentować decyzję sądu oprócz tego, że cała sprawa jest bardzo nieprzyjemna.

- Czy szansa na wybory przyspieszone istnieje? Sam usłyszałem to pytanie wiele razy, kibice się dziwią tym zamieszaniem.

- Nie bardzo wiem, po co miałyby się odbyć, bo najpierw trzeba wszystko uspokoić, dowiedzieć się, co tam jest w środku. Bo tutaj też ta nasza wiedza była ograniczona. Potem trzeba wyprowadzić tą łódkę na spokojne wody i rzeczywiście wtedy zrobić. To najważniejsze. Wtedy zrobić kolejne wybory. Wie pan, bo kłopot będzie taki, że przyspieszone wybory spowodują kolejne perturbacje.

- One dotychczas i tak były nieuniknione...

- No bo kadencja jest czteroletnia. Czyli ta kadencja znów się będzie kończyć jeszcze wcześniej, jeszcze w innym terminie, nie związanym z igrzyskami olimpijskimi. My musimy dążyć do tego, żeby zamykać kadencje igrzyskami. I mieć czas na to, żeby się zastanowić, czy nie powinniśmy zrobić na najbliższym wyborczym zmian statutowych. Zmiana statutu z kolei wiąże się z poważną dyskusją. Ta zmiana statutu to jest nasza konstytucja. Jednak ja się bym bardzo martwił, jakbyśmy zmieniali konstytucję w kraju na zamówienie jakiegoś polityka tylko po to, żeby go wprowadzić do sejmu czy na stanowisko premiera bądź kogokolwiek innego. To ma być zabezpieczenie tych wszystkich interesów, ja jestem zwolennikiem, że jeżeli mamy podstawowy dokument, który ma mówić o tym, jak powinna wyglądać przyszłość, jak powinno funkcjonowanie PKOl co do zasady, no to to musi być starannie przygotowany dokument, nie wykorzystywany instrumentalnie.

- Zapytany w rozmowie z Wirtualną Polską Robert Korzeniowski powiedział, że cały PKOl jest gotowy na zmianę prezesa...

- Chyba to bardzo dobrze, że w końcu Robert też doszedł do takiego wniosku. Bardzo się z tego cieszę.

- A pan się dziwi na przykład słowom Andrzeja Suprona, staje w obronie pana Piesiewicza. I to nawet teraz.

- Wie pan, ja mam wyobraźnię rozbudowaną. Kiedyś uważałem, że jestem oczytany. Przewidywałem. Natomiast nie potrafię zinterpretować zachowania Andrzeja. No proszę, proszę mnie zwolnić z tego.

- Czy to będą teraz najtrudniejsze tygodnie dla PKOl od lat?

- No myślę, że tak. Powoli panujemy nad tym, co się dzieje. Natomiast są to dni takie, które wymagają szybkiego działania, na co jesteśmy zdecydowani.