Nocne posiedzenie i areszt dla szefa PKOl
W sobotę nad ranem zakończyło się wielogodzinne posiedzenie aresztowe w katowickim sądzie. Rozpatrywano na nim wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie Radosława P. Cała procedura, która rozpoczęła się około północy, trwała aż do piątej rano. Jak poinformowała PAP rzeczniczka prokuratora generalnego, prok. Anna Adamiak, sąd zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu dla podejrzanego. Po zakończeniu posiedzenia Radosław P. został wyprowadzony z budynku tylnym wyjściem i odwieziony przez policję, unikając czekających na niego dziennikarzy.
Poważne zarzuty prokuratury. O co chodzi?
Radosław P. został zatrzymany w czwartek w Warszawie, a następnie usłyszał zarzuty w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej. Śledczy zarzucają mu dwa przestępstwa. Pierwsze to płatna protekcja. Według prokuratury, szef PKOl miał powoływać się na swoje wpływy, wynikające ze znajomości z byłym premierem, i w zamian za zegarek o wartości blisko 170 tys. zł podjąć się "załatwienia sprawy" dla szefa Zondacrypto w UOKiK.
Drugi zarzut dotyczy działania na szkodę wierzycieli giełdy. Radosław P. miał nakłaniać członka zarządu spółki do wypłaty mu środków w wysokości 195 tys. zł i 100 tys. euro, gdy o problemach z wypłacalnością Zondacrypto stawało się coraz głośniej. Działania prokuratury podsumował minister Żurek, pisząc w serwisie X: „Zegarek za 170 tys. zł w zamian za »załatwienie sprawy« w UOKiK, powoływanie się na wpływy u byłego premiera i próby zamiatania pod dywan sprawy giełdy ZondaCrypto kosztem tysięcy oszukanych ludzi”.
Radosław P. nie przyznaje się do winy
Podejrzany od samego początku utrzymuje, że jest niewinny. Tuż przed wejściem na salę sądową, w krótkiej rozmowie z dziennikarzami, stwierdził, że czuje się niewinny, a ostatnie godziny określił jako "nic sympatycznego". Rzucił też pytanie, które może być kluczowe dla jego linii obrony: „Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać?”. Zapewnił również, że wbrew twierdzeniom prokuratury nie odzyskał swoich pieniędzy z Zondacrypto. Na odchodne, wprowadzany już do sądu, powiedział: „Wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy”.
Co zabezpieczyła prokuratura?
W ramach śledztwa prokurator zarządził przeszukania w miejscu zamieszkania Radosława P. oraz w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Rzeczniczka Prokuratora Generalnego potwierdziła, co udało się znaleźć. „W ramach tych czynności zabezpieczono zegarek, zabezpieczono aparat telefoniczny oraz gotówkę w walucie polskiej i obcej” – poinformowała prok. Adamiak, precyzując, że chodzi o kwotę około 34 tys. zł. Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy. „Sprawa jest rozwojowa, będziemy na bieżąco informowali o działaniach podejmowanych przez prokuraturę” - zapewniła rzeczniczka. Za zarzucane czyny Radosławowi P. grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.