Tajemnicza publikacja Roberta Lewandowskiego
Piłkarze Jana Urbana po ostatnim gwizdku nie kryli ogromnego załamania. Obraz załamanej kadry z Robertem Lewandowskim w roli głównej, uchwycony przez kamery, na długo pozostanie w pamięci polskich kibiców. Do decydującego momentu doszło w 88. minucie meczu w Sztokholmie. W polu karnym Polaków zapanowało ogromne zamieszanie. Kamil Grabara interweniował znakomicie, piłka odbiła się od słupka, ale w końcu na piątym metrze dopadł do niej Viktor Gyökeres. Snajper Szwedów z całej siły uderzył i umieścił piłkę pod poprzeczką bramki reprezentacji Polski.
ZOBACZ TEŻ: Stracić trzy bramki ze Szwecją to skandal. Oceniamy polskich piłkarzy
I choć Robert Lewandowski robił co mógł, by pomóc kadrze awansować na – zapewne ostatnią – wielką imprezę w swojej karierze, to awansować się nie udało. "Lewy", być może pod wpływem emocji, opublikował zdjęcie, na którym jest załamany. Wręcz zdemolowany po tym meczu. Bez komentarza, jedynie z piosenką: Time to say goodbye. I to jest w tej publikacji najważniejsze.
– Wrócę do klubu, mam jeszcze do rozegrania parę meczów. Mam parę znaków zapytania z tyłu głowy – mówił enigmatycznie przed kamerami TVP Sport.
– To nie jest jeszcze żadna deklaracja – skomentował kapitan reprezentacji Polski, zapytany o to, jak interpretować post. – Ale to jak kibice nam dopingowali, jak wierzyli. Te podziękowania to dla mnie jest wielka duma i wielkie słowa uznania dla nich. Jesteś rozbity, a to wsparcie kibiców… Mogę im podziękować w imieniu całej drużyny. My musimy mierzyć się z myślami sami – dodał napastnik Barcelony.