Argentyńczycy zameldowali się w najlepszej czwórce turnieju po wygranej 3:1 ze Szwajcarią po dogrywce. Wcześniej również po dogrywce pokonali Republikę Zielonego Przylądka 3:2, a w 1/8 finału odwrócili losy spotkania z Egiptem, zwyciężając 3:2 mimo dwubramkowej straty.
Boniek podkreślał, że siłą Albicelestes jest nie tylko piłkarska jakość, ale również ich mentalność.
– Argentyna to stary, doświadczony zespół. Zawodnicy z charyzmą, argentyńską mentalnością. Argentyńczycy są nieprawdopodobni, zanim przegrają, to najpierw chcieliby się pobić z przeciwnikiem – powiedział.
"Zibi" sporo miejsca poświęcił także Leo Messiemu. – Mają zawodnika – mam na myśli Messiego – który skupia na sobie całą uwagę obrony przeciwnika. I to powoduje, że inni mają trochę swobody – stwierdził. – Leo biega 6,5-7 kilometrów, połowę tego co inni, ale jego klasa, umiejętności sprawiają, że potrafi wykreować. Lepiej stać niż głupio biegać. Robi różnicę. Alvarez powiedział, że celem jest pomóc Messiemu zdobyć drugi tytuł mistrza świata, a nie że my chcemy zdobyć ten tytuł dla siebie – dodał.
W trakcie programu odniósł się także do pojawiających się teorii, jakoby FIFA miała sprzyjać Argentynie podczas turnieju. – Argentyna to drużyna, która nie stosuje prawie żadnego pressingu. Po prostu porusza się, dba o swoją obronę, czasami wychodzi z kontrą. Ktoś mówił, że wozi się na plecach działaczy FIFA, którzy chcą, aby po raz drugi z rzędu zdobyła mistrzostwo. Brakuje mi pytania, dlaczego Gianni Infantino miałby postawić na Argentynę, a nie na przykład na Szwajcarię czy Francję? – zaznaczył.
ZOBACZ TEŻ: FIFA szykuje kolejną rewolucję. Znów chcą mieszać, chodzi o mundial