- Legia Warszawa w efektownym stylu rozbiła 5:0 Radomiakiem, a trener Marek Papszun przyznał, że drużyna zasłużyła na "piątkę" za swój występ.
- Gole debiutanta Sevcika, Augustyniaka, Adamskiego i dublet Kapustki zapewniły Legii zwycięstwo.
- Odkryj, co zdaniem Papszuna stanowi o sile Legii i nad czym zespół musi pracować, by kontynuować zwycięską passę!
Gospodarze od początku zdominowali rywali, który nie miał recepty na agresywną i intensywną grę. Warszawski zespół wyprowadził trzy ciosy, po których Radomiak nie był w stanie się podnieść. Strzelanie zaczął debiutujący Michal Sevcik, po chwili poprawił Rafał Augustyniak, choć w tym przypadku sędzia analizował jeszcze sytuację za pomocą systemu VAR. Jednak po po 17 minutach było "pozamiatane", bo Rafał Adamski po raz trzeci rozmontował obronę radomskiej drużyny.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni - powiedział Papszun. - Stworzyliśmy fajne widowisko. Dobrze oglądało się ten mecz. Bardzo ważne jest to, że zagraliśmy na naszych warunkach. Zdominowaliśmy przeciwnika, szczególnie w 30 minutach, zdobyliśmy szybko trzy bramki po naszych kompleksowych akcjach: z fazy przejściowej, ataku pozycyjnej i po stałym fragmencie. Dużo się w tym meczu zgadzało - ocenił.
Marek Papszun o czeskim napastniku Legii. "Byłbym ostrożny z łatkami"
Jeszcze przed przerwą Kapustka dobił przeciwnika. Na początku drugiej połowy kapitan po raz drugi skarcił Radomiaka.
– Zrealizowaliśmy cel średnioterminowy - przyznał Papszun. - Założyliśmy sobie dziesięć punktów w czterech meczach. To nie dzieje się przypadkowo. Ma być to dla nas bodziec do tego, żeby iść dalej - przekonywał.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę nie tylko na plusy, ale także na elementy nad którymi jego zespół musi pracować.
- Zawsze jest coś do poprawy, ale to dobrze, bo inaczej motywacja spadałaby - wyznał Papszun. - Myślę, że doszukamy się mankamentów w naszej grze. Szczególnie pod koniec pierwszej połowy oddaliśmy inicjatywę. Ale trzeba być wyrozumiałym, bo po drugiej stronie jest przeciwnik z Ekstraklasy, która jest bardzo wyrównana. Chyba Legia po raz ostatni wygrała pięcioma bramkami w 2019 roku. Doceniam wysiłek drużyny i to, co zaprezentowała. Krótki odpoczynek i ruszamy dalej, bo pewnie mecz z Piastem będzie trudniejszy - dodał.
Miliarder zainteresowany Legią Warszawa?! Był na meczu z Radomiakiem
Papszun cieszy się z kierunku, w którym podążają jego podopieczni.
- Może jeszcze nie jesteśmy drużyną przez wielkie D - zwrócił uwagę. - Ale jesteśmy jednością. To jest dla mnie najważniejsze. Widziałem, że to jest zespół, który idzie i gra nawet, jeśli coś się nie udaje, to intensywność nie spada. Nie lekceważy kibiców w żadnym momencie. Biega i walczy do końca. Tak to zawsze musi wyglądać w Legii, bez względu na wynik, sytuację i moment, w którym jesteśmy - zaznaczył Papszun.
Jan Kuchta przyniesie Legii tytuł? "Jest jak czołg, nieprzyjemny dla rywali"
