- Mecz Widzewa ze Śląskiem dostarczył niezapomnianych emocji, gdy Łodzianie, grając w osłabieniu, dwukrotnie wychodzili na prowadzenie.
- Śląsk jednak nie poddał się, a dzięki dwóm asystom kapitana Piotra Samca-Talara, zdołał wyrwać remis 3:3.
- Poznaj kulisy tego szalonego spotkania i dowiedz się, co zadecydowało o tym sensacyjnym punkcie dla Wrocławian!
Początek meczu koszmarnie ułożył się dla Łodzian. Przemysław Wiśniewski w nieprzepisowy sposób zatrzymał napastnika gospodarzy. Za swoje zagranie został ukarany czerwoną kartką. Jednak to Widzew, który grał w osłabieniu, strzelił w pierwszej połowie dwa gole: Trafili Hiszpanie: Mario Garcia i Fran Alvarez. Pierwsza bramka padła po fatalnym błędzie pomocnika Grzegorza Tomasiewicza.
- Wiedzieliśmy, że Widzew nie położy się - tłumaczył Tomasiewicz w Canal+ Sport. - Później zaj... pierwszą bramkę i chciałem Barcelonę zagrać. Zamiast to wykopać to chciałem ładnie i spokojnie. Tak bywa. Trzeba to wziąć na klatę. Mieliśmy swoje sytuacje. Druga bramkę to nie mogliśmy tego stracić. Musimy coś strzelić, żeby szybko złapać jakiś kontakt - mówi pomocnik wrocławskiej drużyny w przerwie.
Legendy Legii wracają! Radović, Vrdoljak i Odjidja-Ofoe znów na Łazienkowskiej
Jego słowa sprawdziły się na początku drugiej połowy. Piłka przypadkowo odbiła się od obrońcy Steve'a Kapuadiego i wpadła do łódzkiej bramki. Jednak po godzinie gry kolejny Hiszpan Angel Baena znów znalazł sposób na obronę Śląska.
Tyle że Wrocławianie nie poddali się. Dwa razy świetnie na pole karne zagrał Samiec-Talar. Z jego podań skorzystali odpowiednio: Przemysław Banaszak i Eniss Shabani. Obaj pokonali bramkarza Widzewa po uderzeniach piłki głową. Wcześniej sędzia nie uznał bramki dla gospodarzy. Trener Aleksandar Vuković uważał, że jego drużynie w końcówce należał się rzut karny.
Ivica Vrdoljak o starcie Legii. "Nie mogę powiedzieć o jednym piłkarzu, że jest kotem"
- To był bardzo atrakcyjny mecz dla kibiców - stwierdził Garcia w Canal+ Sport. - Jednak od samego początku sytuacja mocno się skomplikowała, bo musieliśmy grać w osłabieniu. Mimo to zespół pokazał wielki charakter, dużą intensywność trzymając się planu. Dwukrotnie wychodziliśmy na prowadzenie, ale w końcówce zabrakło nam szczęścia. Nogi stały się ciężkie, zmęczenie dało o sobie znać i nie zdołaliśmy dowieźć zwycięstwa - przyznał hiszpański pomocnik Widzewa.
Mecz Piast Gliwice - Legia Warszawa przerwany! Kibic zasłabł na trybunach
