- Korona Kielce z impetem weszła na rynek transferowy, a nowy nabytek, Ondrej Lingr, już w debiucie zachwycił kibiców efektownym golem.
- Mimo spektakularnego trafienia Czecha, gospodarze nie zdołali utrzymać prowadzenia, pozwalając Wiśle Kraków na dramatyczne wyrównanie w końcówce.
- Sprawdź, jak trenerzy ocenili ten pełen zwrotów akcji mecz i czy remis zadowolił obie strony.
W pierwszym składzie Korony wybiegł Ondrej Lingr, który niedawno podpisał kontrakt z ekipą „Scyzoryków”. Czech szybko potwierdził, że warto było na niego postawić. Popisał się precyzyjnym strzałem z dystansu. To jego premierowa bramka w kieleckim zespole. W drugiej połowie szansę dostał także drugi nabytek - Michael Ameyaw, który został sprowadzony z Rakowa.
- Obaj zaprezentowali się z dobrej strony - powiedział Jacek Zieliński. - Ondrej dał jakość, power, energetykę. To było widać w jego poczynaniach. Był obecny w wielu innych sytuacjach. Dobry występ. Ameyaw dobrą zmianę, dużo pojedynków 1 na 1. Dużo akcji brał na siebie. Będą dużym wzmocnieniem drużyny - zaznaczył trener Korony.
Wisła Kraków wydarła Koronie wygraną. Tak to zrobił kapitan Alan Uryga
W drugiej połowie Wisła dążyła do wyrównania i w końcówce udało się jej zaskoczyć obronę gospodarzy. Najlepszy strzelec gości Jordi Sanchez wystąpił w roli podającego, a akcję zakończył kapitan Alan Uryga, który uderzeniem piłki głową pokonał bramkarza Kielczan. To jego pierwsza bramka w barwach krakowskiej drużyny na poziomie Ekstraklasy.
- Gratulację dla zespołu za grę do końca i za wiarę - ocenił Mariusz Jop. - Pierwsza połowa z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Kilka razy zbyt łatwo traciliśmy piłkę. W drugie połowie mieliśmy inicjatywę i przewagę. Były takie momenty, w których powinniśmy wcześniej zdobyć bramkę. Mieliśmy kilka groźnych sytuacji. Najważniejsze, że graliśmy do końca i z trudnego terenu wywozimy punkt - podkreślił trener Wisły.
To największy atut Górnika Zabrze. Igor Angulo o wicemistrzu Polski
Za to Jacek Zieliński nie mógł odżałować, że jego zespół w końcówce dał sobie wyszarpać wygraną.
- Jesteśmy na siebie źli, bo daliśmy sobie wydrzeć w ostatnich sekundach to ciężko zapracowane zwycięstwo - wyznał Zieliński. - To bardzo boli. To jest tylko i wyłącznie nasza wina. Popełniliśmy błąd, daliśmy się zaskoczyć. Graliśmy z naprawdę dobrym zespołem. Wisła jest w dobrej dyspozycji. Postawiła nam trudne warunki. Dlatego tym bardziej szkoda, bo to zwycięstwo smakowałoby bardziej okazale - przekonywał.
Jakub Żewłakow wskoczył na Motor! Dublet zmiennika Legii
Jednak trener Korony docenił postawę Wisły. Zaznaczył, że remis nie skrzywdzi żadnej drużyny.
- Trzeba być sprawiedliwym, bo Wisła miała swoje sytuacje - tłumaczył Zieliński. - Nie będę opowiadał bajek, że dominowaliśmy i nie wiadomo, co się działo. To był dobry, wyrównany mecz z dużą liczbą sytuacji z jednej i drugiej strony. Z otwartą grą. Boli nas końcówka i musimy nad tym zdecydowanie popracować - stwierdził trener kieleckiego zespołu.
Gianni Infantino nagle pojawił się w Polsce. Szef FIFA w objęciach Cezarego Kuleszy! Mamy zdjęcia!