Robert Lewandowski to legenda Bundesligi, jej drugi najlepszy strzelec na liście wszech czasów. Karierę w Niemczech rozpoczął w Dortmundzie. W barwach Borussii sięgnął po mistrzostwo Niemiec i dotarł do finału UEFA Champions League. Po udanym okresie w Westfalii zdecydował się na transfer do Bayernu Monachium, gdzie spędził kolejne osiem lat swojej kariery.
To właśnie w stolicy Bawarii polski snajper osiągnął status jednego z najlepszych piłkarzy świata. Zdobywał seryjnie trofea i bił rekordy strzeleckie, stając się legendą bawarskiego klubu. W sumie (tylko z Bayernem) osiem mistrzostw Niemiec, trzy krajowe puchary oraz pięć Superpucharów. Na swoim koncie ma także triumf w Lidze Mistrzów z sezonu 2019/20 (przy okazji zostając królem strzelców rozgrywek), a także zwycięstwa w Superpucharze Europy i Klubowych Mistrzostwach Świata.
Z Die Roten wygrał absolutnie wszystko, a gdyby w jej barwach został dłużej, to pewnie wyprzedziłbym Gerda Muellera i został najskuteczniejszym piłkarzem Bundesligi w historii.
ZOBACZ TEŻ: Arsenal mistrzem Anglii. Nocne szaleństwo na ulicach Londynu! Legenda też świętowała
Jak dziś wspominany jest w Niemczech? O tym opowiedział Julien Wolff z Die Welt w rozmowie z WP SportoweFakty. – Robert odszedł z Bayernu cztery lata temu, minęło więc trochę czasu. Jest częścią historii klubu, ale już jednak historią […] Nie jest piłkarzem, o którym mówi się tutaj codziennie i wspomina go tak, jak choćby Thomasa Muellera. Dlaczego? Być może dlatego, że nie jest Niemcem? Wiem, że Robert ma nadal w Monachium przyjaciół. Jest tu dobrze wspominany, jego dalsza kariera i gra dla Barcelony była oczywiście śledzona i nikt nie przegapił tego, co zrobił w Hiszpanii – przyznał niemiecki dziennikarz.