Bartosz Kapustka o klątwie w Superpucharze Polski. Tak lider Legii tłumaczy niepowodzenie

Legia od trzynastu lat nie potrafi zdobyć Superpucharu. Stołeczny klub ponownie nie dał rady sięgnąć po to trofeum. Tym razem musiał uznać wyższość Rakowa. W regulaminowym czasie padł remis 1:1. O niepowodzeniu Legii zadecydowały rzuty karne, które lepiej wykorzystywali zawodnicy częstochowian wygrywając 4:3. Wśród warszawskich piłkarzy zawiedli m.in Bartosz Kapustka i Mahir Emreli. Dla Legii to już ósma porażka w Superpucharze Polski w ostatnich latach.

Bartosz Kapustka
Autor: Cyfrasport Bartosz Kapustka zmarnował rzut karny w meczu z Rakowem w Superpucharze Polski

Bartosz Kapustka wszedł w drugiej połowie. W konkursie rzutów karnych był wyznaczony jako drugi z legionistów. Jednak jego zamiary wyczuł bramkarz Vladan Kovacević. Bośniak rzucił się w lewą stronę i odbił piłkę po uderzeniu gwiazdy warszawskiej drużyny. - Wychodząc na murawę zawsze daje z siebie wszystko, przykro mi że wczoraj w decydującym momencie nie udało mi się pomóc drużynie - napisał Kapusta w mediach społecznościowych. - Każdemu z nas bardzo mocno zależało na tym, żeby w końcu po paru latach wygrać Superpuchar, również mi. Każda porażka boli, szczególnie w takich okolicznościach. Ciężko się z tym pogodzić, ale mam świadomość, że w piłce nożnej takie momenty również przychodzą. Ogromny szacunek dla wszystkich kibiców, którzy do ostatniej minuty byli razem z nami i stworzyli wczoraj niesamowitą atmosferę. Czuliśmy wasze wsparcie i wiarę. Dziękuje za mnóstwo miłych wiadomości po meczu. Cieszę się, że już w środę widzimy się ponownie i razem walczymy o to żeby Legia grała tam gdzie jej miejsce. Do zobaczenia - zakończył lider mistrza Polski na Instagramie.

Co za poświęcenie bramkarza Legii! Cezary Miszta poznał diagnozę