Piłkarz Legii najpierw sprowokował Pogoń, potem zmienił zdanie. Jedna odpowiedź była rozbrajająca

Jan Ziółkowski pojawił się na murawie kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy. Najpierw zszokował po finale, prowokując przegranych piłkarzy Pogoni Szczecin, ale w strefie mieszanej był już dużo grzeczniejszy. – Ten mecz to nie był "ratunek" sezonu dla Legii – zapewnił młody stoper.

Jan Ziółkowski
Autor: Leszek Szymański/PAP & Tomasz Radzik/Super Express/ Archiwum prywatne Jan Ziółkowski

Jan Ziółkowski po zdobyciu Pucharu Polski i drugiej z rzędu porażki "Portowców" w meczu o to trofeum na Narodowym: "Powiem tak - Artur Jędrzejczyk 14 [tytułów]. Pogoń zero." Bardzo szybko zawrzało w sieci, ale stoper Legii potrafił się zreflektować i przeprosić. – Oczywiście, że składam gratulacje dla drużyny Pogoni, bo dotarli tu drugi raz z rzędu, ale no niestety...

ZOBACZ: Kamil Grosicki z podniesioną głową po kolejnej klęsce. Znów obiecał to kibicom

Ziółkowski oczarował po finale Pucharu Polski

– Z niedociągnięciami w obronie, bo trzy bramki nie powinno się tracić, ale dzisiaj najważniejsze jest to, że strzeliliśmy cztery – ocenił w kilku słowach ten finał młody stoper Legii, który w 54. minucie zmienił kontuzjowanego Pawła Wszołka. To było godne zastępstwo. Zapytaliśmy go, czy trudniej gra się finał Pucharu Polski na Narodowym, czy z Chelsea na Stamford Bridge. – Nie mogę mówić za wszystkich piłkarzy, ale mi się nogi nigdzie nie uginają – rzucił z uśmiechem.

ZOBACZ: Ile zarobiła Legia za Puchar Polski? Wielkie pieniądze dla zwycięzcy!

Gdy pojawił się na boisku, doping kibiców "Wojskowych" już był żywy. Ci, z powodów organizacyjnych, w komplecie na swojej trybunie pojawili się mocno spóźnieni. – Jak siedziałem na ławce, to tak zerkałem, czy coś się zacznie dziać i o co chodzi, ale na szczęście w 20. minucie coś zaczęło się dziać - powiedział "Ziółek", który nie zgadza się, że ten finał był ratunkiem tego sezonu dla Legii. – "Uratować" to takie mocne słowo, jak dla ćwierćfinalisty Ligi Konferencji. Piąte miejsce w lidze oczywiście, żeby nie było, rozczarowuje. To trzeba powiedzieć wprost. Jest zwycięstwo Pucharu Polski, to bym nie powiedział, że jest to ratowanie sezonu. Mamy plan wygrać wszystkie cztery ostatnie mecze w ekstraklasie. I cieszymy się, że w przyszłym sezonie będą w Warszawie europejskie puchary – podsumował.