Liga Narodów: Szwecja - Polska. Alexanader Isak i Hjalmar Ekdal wypadają z gry
Polska rozgrywki Ligi Narodów zaczęła od bezbramkowego remisu z Bośnią i Hercegowiną na Stadionie Narodowym w Warszawie. Mówiąc bardzo delikatnie, spotkanie nie było wielkim widowiskiem, ale na plus dla "Biało-czerwonych" zapisać należy dobrą grę w defensywie. Szwedzi w turniej weszli lepiej niż Polacy, bo swój pierwszy mecz wygrali z Rumunią 2:1. Jedną z bramek dla "Trzech Koron" zdobył Alexander Isak. Szwedzcy kibice liczyli na to, że gracz Liverpoolu trafi do siatki także w spotkaniu z Polską. Niestety - dla naszych najbliższych rywali - nabawił się on kontuzji, która wykluczy go z gry. Na domiar złego z kadry Grahama Potter wypadł także środkowego obrońca Burnley - Hjalmar Ekdal. Selekcjoner reprezentacji Szwecji nie ukrywa, że "kolejne kontuzje zakłócają wcześniej zakładaną koncepcję gry w tak ważnym meczu".
Jan Tomaszewski grzmi: Gra Polaków z Bośnią była toaletowa! Chaos! Nie mamy drużyny!
Na szczęście, zdając sobie sprawę z tego, że gramy cztery ważne mecze w przeciągu 11 dni, powołałem szerszą niż zwykle kadrę
- zaznaczył szkoleniowiec. Wcześniej szwedzka federacja piłkarska wydała komunikat ws. dwóch graczy, którzy nie zagrają w meczu z Polską
Alexander Isak doznał lżejszej kontuzji uda w meczu w piątek z Rumunią, nie zagra w najbliższych meczach i opuści zgrupowanie. To samo dotyczy Hjalmara Ekdala
- czytamy.
Liga Narodów: Szwecja - Polska. Selekcjoner rywali docenia polską drużynę
Przypomnijmy, że ostatni mecz Szwecja - Polska odbył się 31 marca 2026 roku. Jego stawką był awans do mundialu 2026. W Solnej podopieczni Jana Urbana przegrali 2:3 i pożegnali się z marzeniami o wyjeździe na mistrzostwa świata. Co ciekawe, w tamtym spotkaniu także z powodu kontuzji wypadło kliku zawodników "Trzech Koron", w tym Aleksander Isak. Historia zatem się powtarza. Oby tylko nie powtórzył się wynik. Trener naszych rywali docenia siłę polskiej drużyny.
Mecz z Polską nie będzie łatwy, ponieważ jest to przeciwnik grający inteligentny futbol na wysokim poziomie z bardzo dużą elastycznością ofensywną
- ocenił Potter.
Szczególnie po zmianie selekcjonera Polska stała się bardzo dobrą drużyną, która z pewnością jest też żądna rewanżu za przegrany baraż do mistrzostw świata 31 marca w Sztokholmie. Tamten mecz był klasycznym, bardzo wyrównanym spotkaniem, lecz my mieliśmy przewagę gry o tak wysoka stawkę u siebie, co nie zdarza się często w futbolu
- dodał selekcjoner reprezentacji Szwecji.