Liga Narodów: Polska - Rumunia. Wygrana jest obowiązkowa
Przed Janem Urbanem i jego piłkarzami dwa arcyważne mecze w Lidze Narodów. Najpierw - w piątek, 2 października - zagramy na Stadionie Narodowym w Warszawie, a trzy dni później zmierzymy się na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną. Nastroje kibiców po dwóch pierwszych spotkaniach "Biało-czerwonych" w Lidze Narodów są raczej minorowe. Nie dość, że nie byliśmy w stanie u siebie pokonać Bośniaków, to jeszcze dostaliśmy potężne baty od Szwedów. Po dwóch kolejkach zatem mamy zaledwie jeden punkt i w tabeli wyprzedzamy jedynie Rumunię. Tym bardziej zatem wygrana z tym ostatnim rywalem jest w zasadzie obowiązkowa. Pamiętajmy, że gramy nie tylko o awans bądź utrzymanie (raczej to drugie) w dywizji B LN, lecz także o trafienie do drugiego koszyka w eliminacjach mistrzostw Europy. Żartów zatem nie ma.
Trening kadry w Sochocinie. Można zachować ostrożny optymizm
Po powrocie do Polski nasza kadra trenowała w Sochocinie. Patrząc na miny i zaangażowanie naszych zawodników, przed meczem z Rumunią można zachować ostrożny optymizm. To spotkanie może także przesądzić o przyszłości Jana Urbana na stanowisku selekcjonera naszej reprezentacji. Coraz częściej bowiem mówi się o tym, że zastąpi go Jerzy Brzęczek, który znakomicie radzi sobie w roli szkoleniowca młodzieżówki. Sam Urban po meczu Szwecja - Polski stwierdził, że o rezygnacji z posady nie myśli.
Dziwaczna decyzja Jana Urbana. Nie chodzi o Lewandowskiego. To dlatego przegraliśmy ze Szwecją?!
Przegraliśmy mecz z bardzo dobrą drużyną, ale nie zagraliśmy meczu bez celnego strzału, nie byliśmy zepchnięci do defensywy i bezradni. Mieliśmy swoje sytuacje, mogliśmy wyciągnąć z nich zdecydowanie więcej. Musieliśmy stworzyć naprawdę znakomitą akcję, żeby strzelić bramkę, a przeciwnik zdobywał je zbyt łatwo
- analizował selekcjoner.