Nie tak miało wyglądać powitanie siatkarzy. Kibice rozczarowani, wymowny wpis Fornala

Po zdobyciu złotego medalu Ligi Narodów polskich siatkarzy miało czekać uroczyste powitanie na lotnisku w Warszawie. Zamiast świętowania z kibicami reprezentanci Polski muszą jednak zmierzyć się z nieoczekiwanymi problemami w drodze do kraju.

Pierwotny plan zakładał, że drużyna opuści Ningbo w poniedziałek późnym wieczorem czasu lokalnego. Po podróży z przesiadką w Pekinie siatkarze mieli we wtorek rano wylądować w Warszawie, gdzie zaplanowano spotkanie z kibicami oraz konferencję prasową. Następnie zawodnicy mieli otrzymać kilka dni wolnego przed rozpoczęciem zgrupowania w Zakopanem, które będzie etapem przygotowań do wrześniowych mistrzostw Europy.

Plany rozsypały się już na lotnisku w Ningbo. Z powodu burzy pierwszy lot do Pekinu został opóźniony, a samolot wystartował dopiero po kilku godzinach. W efekcie reprezentacja dotarła do stolicy Chin z około czterogodzinnym opóźnieniem, tracąc możliwość przesiadki na rejs do Warszawy.

Ningbo dla podopieczni Nikoli Grbicia będzie kojarzyć się jednak dosyć dobrze. Siatkarze sięgnęli tam po trzeci w historii triumf w Lidze Narodów, a jednocześnie wywalczyli już dziewiąty medal od momentu, gdy Serb objął reprezentację. 

ZOBACZ TEŻ: Tuż po triumfie w Lidze Narodów przyszło brutalne zderzenie z rzeczywistością! Nikola Grbić był bezlitosny

Tomasz Fornal: Gdyby nie siatkówka, grałbym z LeBronem

Brak pierwotnie zaplanowanego lotu oznaczał przymusowy postój w Pekinie i konieczność organizowania nowej podróży. Mimo wszystko we wtorkowy poranek na Okęciu pojawiła się spora grupa kibiców. Z dużym rozczarowaniem przyjęła najnowsze wiadomości na temat problemów logistycznych siatkarzy. Wielu sympatyków siatkówki czekało przed głównym wyjściem terminalu lotniska, w tym będąca na wózka Pani Natalia, która wyznała nam, że mimo trudności czynnie uprawia sport. Mały tłum jednak szybko rozszedł się w swoje strony.

A co z siatkarzami? Do całej sytuacji z dystansem podszedł Tomasz Fornal. Wybrany MVP turnieju finałowego Ligi Narodów zamieścił na Instagramie nagranie z przejazdu busem do hotelu w Pekinie i żartobliwie skomentował nieplanowane komplikacje. „Właśnie ruszamy, będziemy za dwa tygodnie, 8h i 43 min, tak pokazuje Google Maps. Wypatrujcie nas na granicy” – napisał przyjmujący reprezentacji Polski.

Publikacja gwiazdy polskiej kadry sugeruje nam jednak, że podróż do Polski nabiera jednak (lekkiego) tempa...