ME siatkarzy. Problematyczna formuła turnieju
Polska reprezentacja siatkarzy musiała rozegrać aż dziewięć meczów, by zdobyć tytuł mistrzów Europy. Najbardziej uciążliwe i z perspektywy zawodników, i kibiców wydają się być mecze w sześciozespołowej grupie. Poziom rywali na tle naszej kadry często bardzo mocno odstaje. Widać to było w pierwszych czterech spotkaniach Euro: z Portugalią, Macedonią Północną, Izraelem i Ukrainą. Wszystkie ekipy dostały od nas potężnego łupnia. Inna sprawa, ze wygórowanych wymagań nie postawiły nam też reprezentacje Łotwy i Niemiec, z którymi Polska mierzyła się już w fazie pucharowej.
ME siatkarzy. Polacy odebrali złote medale. Wzruszające obrazki, cała Polska płacze ze szczęścia
Wielu kibicom ME siatkarzy mocno się dłużyły. Turniej był rozciągnięty w czasie ze względu na zwiększoną w ostatnich latach liczbę uczestniczących w nim drużyn, która urosła do 24. Zostały podzielone na cztery grupy po sześć zespołów, w pierwszej fazie turnieju każdy z nich musi więc rozegrać po pięć meczów. Ze względu na to, że rozgrywki odbywały się w czterech krajach, oprócz czasu na odpoczynek, trzeba również przeznaczyć dni na podróż pomiędzy państwami.
Siatkarze wrócili do Polski. Nieprawdopodobne sceny na lotnisku! Na zdjęciach widać to doskonale
To jest problem małych federacji, reprezentacji, które nie mają dobrych wyników, nie mają znaczącej tradycji, nie mają możliwości gry w Lidze Narodów. Dla nich grać w mistrzostwach Europy to jest fantastyczne doświadczenie. I ja rozumiem to, że jeśli CEV chce rozwijać siatkówkę, to jest dobry pomysł, żeby oni grali. Bo jeśli nie, to będą grać w Lidze Europejskiej i tyle plus towarzyskie mecze. Ale ja wiem, że jeśli ty chcesz być lepszym, to musisz grać z mocnymi przeciwnikami, musisz grać w Lidze Narodów, bo wtedy jest dużo meczów, w których ty musisz się nauczyć grać. I potem poziom będzie lepszy, z każdym sezonem
- tłumaczył trener Polaków Nikola Grbić.
Konkretny postulat Nikoli Grbica
Rozszerzenie imprezy stwarza jednak problem dla najlepszych ekip walczących o medale. - Czasami jest nam trudno grać dużo meczów. Jest trudno w mistrzostwach Europy, które trwają trzy tygodnie. Bo jest bardzo ciężko zostać na tym samym poziomie trzy tygodnie. Grasz jeden mecz w grupie, który jest ważny, potem masz dwa spotkania, które nie mają znaczenia. Jest trudno nam, trenerom i zawodnikom, ogarnąć wszystko, żeby forma była coraz lepsza aż do końca turnieju. Tak było też w ostatnich mistrzostwach świata, masz przerwę cztery dni, potem grasz dwa najważniejsze mecze w mniej niż 24 godziny - analizował serbski szkoleniowiec. Liczba zespołów jednak zdaje się nie stanowić aż tak wielkiego problemu dla Nikoli Grbicia. Zdecydowanie bardziej denerwuje go co innego. Szkoleniowiec ma już jedną konkretną propozycję na zmianę w turniejach mistrzowskich.
Myślę, że to, co dana organizacja, FIVB czy CEV, musi zrobić, to żeby grać półfinał, dzień przerwy, a potem mecze o medale. Bo jeśli ty grasz o godz. 21 i następnego dnia musisz grać o 15, bo przegrałeś półfinał, to nie jest dobrze. Wymówką jest, że od 30, 50 lat tak gramy. Nie, zmieniamy dużo rzeczy, które są mniej ważne. Bardzo często. A to rzecz, która według mnie decyduje, czy zdobędziesz medal w danym turnieju
- podkreślił Serb.