Tajemnica potęgi polskiej siatkówki. Były polski premier stoi za sukcesami naszej kadry! Dziś jest głęboko w cieniu

Reprezentacja polskich siatkarzy w kapitalnym stylu właśnie wywalczyła złoty medal na mistrzostwach Europy. Nieco wcześniej kolejny raz wygraliśmy Ligę Narodów, a nasze siatkarki uplasowały się na wysokim czwartym miejscu na swoim Euro. Jaka jest tajemnica potęgi polskiej siatkówki? W pewnym stopniu za sukcesami Polski stoi były premier Waldemar Pawlak. Dziś jest on głęboko w cieniu. Wyjaśniamy, o co chodzi.

Cieszący się polscy siatkarze ze złotymi medalami. Na miniaturze Waldemar Pawlak. O jego roli czytaj na SE Supersport.
Autor: SE/PAP

Marzenia o potędze polskiej siatkówki "można było wyciągnąć z szuflady dzięki premierowi Waldemarowi Pawlakowi"

Siatkówka w Polsce zawsze cieszyła się wielką popularnością, ale z sukcesami było różnie. Przez lata żyliśmy głównie wspomnieniami dotyczącymi drużyny Huberta Wagnera, który jako szkoleniowiec naszej kadry wywalczył m.in. mistrzostwo świata i złoty medal olimpijski. Później trafiały się lata lepsze i gorsze, ale jednak ciągle nasi siatkarze odstawali do złotej ekipy Wagnera. 15 lat temu jednak zapadła decyzja, która na zawsze zmieniła polską siatkówkę. Dziś mało kto pamięta o tym, że wielki wpływ na nią miał Waldemar Pawlak, były premier, a w tamtym czasie wicepremier i minister gospodarki w rządzie PO- PSL. O co chodzi? Oczywiście o pieniądze. Zanim jednak do gry wszedł dziś znajdujący się głęboko w cieniu ówczesny prezes PSL, wielkie triumfy święciły nasze siatkarki, które dwa razy zdobyły mistrzostwo Europy (w latach 2003 i 2005). W tamtym okresie zrodził się pomysł stworzenia programu Siatkarskich Ośrodków Szkolnych (SOS). 

Gigantyczna fuszerka w tle złotego medalu dla Polski na ME siatkarzy. Nikola Grbić wysłał oficjalne pismo!

Pomysł stworzenia takiego programu w naszych głowach urodził się dawno temu, ale wiadomo, że sam pomysł to mało, jeśli nie ma środków na jego realizację. Wstępnie spisane marzenia można było wyciągnąć z szuflady dzięki premierowi Waldemarowi Pawlakowi. Kiedy poznał nasz plan, od razu docenił pierwsze takie systemowe rozwiązanie w polskim sporcie. Od 2012 roku na szkolenie dzieciaków dostajemy dobre pieniądze od ministerstwa sportu i turystyki

- zdradził kulisy wdrożenia programu SOS Sport.pl Waldemar Wspaniały z rozmowie z portalem Sport.pl. To właśnie ten legendarny siatkarz i trener stanął na czele projektu.  

ME siatkarzy. Polacy odebrali złote medale. Wzruszające obrazki, cała Polska płacze ze szczęścia

QUIZ. Jak na imię mają Sasak, Fornal, Leon, Komenda, Śliwka i inni? Dopasuj imię do zawodnika
Pytanie 1 z 18
Fornal ma na imię:

Program SOS zrewolucjonizował polską siatkówkę. "Wszyscy mówili, że Polacy zwariowali"

O jakie kwoty chodzi? Na starcie było to 30 mln złotych, a potem co roku kolejne miliony. Jak czytamy w serwisie Sport.pl, czasem jest to kilka milionów, a czasem kilkanaście.

Siatkarze wrócili do Polski. Nieprawdopodobne sceny na lotnisku! Na zdjęciach widać to doskonale

Proszę sobie wyobrazić, że jak dostaliśmy pierwsze pieniądze, to na start programu kupiliśmy 27 tysięcy piłek. Wtedy stała się rzecz niesamowita, w Europie tych piłek zabrakło, wszyscy mówili, że Polacy zwariowali. Z Azji latały do nas samoloty wyładowane Moltenami, bo to nimi się gra we wszystkich rozgrywkach młodzieżowych, a dopiero seniorzy używają lepiej znanych kibicom piłek Mikasy

- wspominał Wspaniały. Patrząc na osiągnięcia naszych siatkarzy i siatkarek, chyba nikt nie żałuje tego, że program SOS powstał. Bez niego pewnie nie cieszylibyśmy się z kolejnego złota na ME siatkarzy. Do tego raczej możemy być spokojni o następców Tomasza Fornala, Bartosza Kurka czy Bartłomieja Lemańskiego. 

Galeria: Kibice witają polskich siatkarzy na lotnisku

TAJEMNICE GWIAZD SIATKÓWKI. FORNAL I LEON JAKICH NIE ZNACIE [SPORTOWY FLESZ PRZEMKA OFIARY]