- DevelopRes Rzeszów triumfuje w Superpucharze Polski po zwycięstwie 3:0 nad Budowlanymi Łódź.
- „Rysice” nie dały szans mistrzyniom, zdobywając czwarty Superpuchar w historii klubu, z Weroniką Centką-Tietianiec jako MVP spotkania.
- Dowiedz się, co zawodniczki mówiły o swojej strategii "zagryzienia" rywalek i czy ten triumf zapowiada pasmo sukcesów w Tauron Lidze.
W pierwszym secie DevelopRes zwyciężył 25:19. W drugiej odsłonie nie brakowało emocji. O sukcesie Rzeszowianek zdecydowała dopiero wygrana na przewagi 29:27. W trzeciej partii Łodzianki prowadziły na początku, ale wicemistrzynie szybko podniosły się i pokonały rywalki 25:18. Najskuteczniejsza była Julita Piasecka (17 pkt.), a tytuł MVP otrzymała Weronika Centka-Tietianiec (12 pkt.). W ekipie Budowlanych wyróżniły się: Sasa Planinsec i Maja Storck. Obie zdobyły po 14 pkt.
- Wmawiałyśmy sobie, że przyjeżdżamy zdobyć Superpuchar i musimy zagryźć przeciwnika po drugiej stronie siatki - powiedziała Centka-Tietianiec w Polsacie Sport. - Musimy pokazać naszą moc, co nie do końca w tych ostatnich spotkaniach było widać. Wszystkie bardzo spięłyśmy się na Superpuchar. Pokazałyśmy, że potrafimy grać dobrą siatkówkę. Wydaje mi się, że to jeszcze nie koniec, co mogłyśmy pokazać. Jesteśmy zadowolone z rezultatów, ale mam nadzieję, że to będzie jeszcze lepiej pokazane w kolejnych spotkaniach - stwierdziła.
Libero DevelopResu Zuzanna Suska była zadowolona z triumfu.
- Bardzo lubię grać mecze o stawkę, bo taki stres i emocje mnie napędzają - przyznała Suska. - Lubię grać o coś. Lubię, kiedy są emocje i musimy pokazać, że to nam bardziej zależy. Cieszę się, że wyszło to na naszą korzyść i wyszłyśmy z tego zwycięsko - dodała.
Tomasz Fornal o sile Jurajskich Rycerzy. "Możemy być bardzo niewygodnym przeciwnikiem"
Trener Budowlanych Maciej Biernat przyznał, że Rzeszowianki były lepsze od jego podopiecznych.
- Zdecydowanie atak nie był wystarczający, żebyśmy mogli się zbliżyć i wygrać chociaż jednego seta - ocenił Biernat w Polsacie Sport. - Gdy nawet nastąpiła gonitwa w drugim secie, to wciąż rywal miał inicjatywę i czuł się pewniej. Było za dużo przestojów, z których później wynikał spadek pewności siebie. I tak się kręciliśmy. Nie byliśmy w stanie złapać rytmu, żeby ten procent w ataku utrzymać zarówno na tych elementach, które są po swoim przyjęciu i po kontrze - analizował szkoleniowiec łódzkiego klubu.
Bartosz Bednorz o wygranej Projektu z AZS Olsztyn. "Nie dawali nam nawet chwili na oddech"