Dominik Kubera ujawnia kulisy Grand Prix. Cena motocykla zwala z nóg [WYWIAD WIDEO]

Dominik Kubera, jeden z najlepszych polskich żużlowców i stały uczestnik cyklu Grand Prix, w szczerej rozmowie opowiada o presji związanej z walką o mistrzostwo świata. Zdradza, jak wygląda dzień zawodów od kulis i dlaczego nazywa go "wysysaczem energii". Wspomina także początki swojej kariery, łączenie szkoły z jazdą na torze i ujawnia, ile tak naprawdę kosztuje profesjonalny motocykl żużlowy.

ŻUŻEL. DOMINIK KUBERA ZDRADZA ILE KOSZTUJE MOTOCYKL
  • Dominik Kubera, czołowy polski żużlowiec, otwarcie opowiada o presji walki o mistrzostwo świata i wyzwaniach cyklu Grand Prix.
  • Ujawnia, dlaczego dzień zawodów to "wysysacz energii" oraz ile tak naprawdę kosztuje skompletowanie profesjonalnego motocykla żużlowego.
  • Poznaj jego drogę do elity i dowiedz się, co zdaniem mistrza jest dziś ważniejsze w żużlu – talent czy perfekcyjny sprzęt.

„Super Express”: - Jak na ten moment oceniasz swój sezon?

Dominik Kubera: - Trudno jest samemu siebie ocenić, chociaż chciałbym, żeby było zdecydowanie lepiej. Aczkolwiek, wiadomo, jaki jest sport. Jestem w trakcie doleczania kontuzji, więc mam nadzieję, że teraz, po powrocie na tor, będzie już okej.

- Chciałem zapytać cię o Grand Prix. Dla żużlowca to jak Liga Mistrzów dla piłkarza – spełnienie marzeń. To już twój trzeci sezon w cyklu, nie jesteś debiutantem. Jak się czujesz w tej elicie?

- Grand Prix jest bardzo specyficzne, bardzo trudne i to jest taki trochę inny żużel. Jest to wymagające nie tyle fizycznie, co psychicznie. Dzień zawodów jest bardzo długi – zaczynamy o 10 rano na stadionie, a kończymy o 23. Jesteśmy na pełnych obrotach od samego rana. Traktuję Grand Prix jak taki wysysacz energii, bo od rana mamy napięty harmonogram i działamy według ścisłego planu. Po sprawach organizacyjnych mamy treningi, musimy się odciąć, skupić i zrobić swoje. Potem jest wybór numerów startowych, chwila przerwy i ta karuzela trwa.

Przeczytaj także: Bartosz Zmarzlik specjalnie dla „Super Expressu”: Słowo „mistrz” zawsze rozpalało moją wyobraźnię [WIDEO]

"Zaczynałem od motorynki. Rodzice powtarzali: szkoła rzecz święta"

- Mam takie wspomnienie sprzed lat. Byłem na finale Ekstraligi w Lesznie, a ty byłeś jeszcze uczniem. Pamiętam, jak w parku maszyn mówiłeś, że właśnie zdałeś historię i biologię. Jak radziłeś sobie z łączeniem jazdy na żużlu z nauką i co było wtedy ważniejsze: motocykl czy szkoła?

- Wiadomo, że motocykl (śmiech). Ale szkoła była po to, żeby uczyć się jak najlepiej i nadrabiać materiał, bo często mnie w niej nie było. Mimo to, szkołę zdałem bez problemu, napisałem maturę, wszystko pozaliczałem i nigdy nie byłem zagrożony. Starałem się wyciągać ze szkoły tyle, ile mogę. Rodzice powtarzali mi w domu, że żużel żużlem, ale szkołę musisz zrobić. Szkoła to rzecz święta.

- A skąd w ogóle wziął się u ciebie żużel? Ktoś cię nim zaraził?

- Tak naprawdę zaraził mnie tym tata, z którym chodziłem na żużel jako kibic. Pamiętam taki obrazek z jednego meczu, gdy byłem sześcio- lub siedmioletnim chłopcem. Damian Baliński, legenda klubu z Leszna, wyprzedzał wtedy wszystkich po zewnętrznej. Pomyślałem sobie: „Kurczę, ja bym chciał kiedyś tak pojeździć jak ten Damian Baliński”. Od tego zaczęła się myśl. Pojawiły się mniejsze motorki w domu. Zaczynaliśmy od motorynek, które każdy zna, później były jakieś większe crossy i tak stopniowo dorastałem, aż w końcu pojawił się motor żużlowy.

- Podobno jako nastolatek musiałeś zrzucić trochę kilogramów, żeby wyczynowo uprawiać ten sport. Żużlowcy muszą być bardzo szczupli.

- Tak było. Do teraz zresztą mam tendencję do szybkiego przybierania na wadze. Ale nauczyłem się z tym żyć, dobrze się odżywiać i do tego dużo trenować, więc teraz to już żaden problem.

Zobacz też: Bartosz Zmarzlik szczerze o apetycie na sukces i presji. Sam sobie to narobiłem”

- A jakie jest twoje „guilty pleasure”, jeśli chodzi o jedzenie? Trzymasz dietę, ale jak już sobie pozwolisz, to co to jest?

- Wszystko po trochu, na co najdzie ochota. Ale staram się, żeby wszystko było w racjonalnych ramach. A nawet jeśli pozwolę sobie na coś więcej, to od razu koryguję to mocniejszym treningiem, żeby wszystko było tak, jak należy.

- Kto był twoim idolem na początku przygody z żużlem, poza Damianem Balińskim?

- Zdecydowanie Lee Adams, który jeździł w Lesznie i którego podziwiałem jako mały chłopiec. A później, gdy sam zacząłem jeździć, moim wzorem był Jarosław Hampel. Bardzo dużo go podpatrywałem i brałem z niego wzorce. Potem jeździliśmy razem i stał się dla mnie nie tylko ikoną, ale też kolegą, a teraz przyjacielem z toru. Spędziłem z nim świetne lata w Lublinie, gdzie byliśmy najlepszą parą całej Ekstraligi. To wspaniałe wspomnienia.

Ile kosztuje motocykl żużlowy? Cena może zaskoczyć

- Dla kibiców żużla to normalne, ale postronni fani sportu często nie wiedzą, że nie dostajecie motocykli od klubu, tylko musicie je kupić sami. Ile kosztuje skompletowanie jednego, profesjonalnego motocykla żużlowego?

- Motor żużlowy to taka składanka wszystkich części, bo my nie kupujemy go w całości. Zaczynamy go składać od każdej małej śrubki. Sam silnik kosztuje dzisiaj około 40 tysięcy złotych, w zależności od kursu euro czy funta. Myślę, że cały motocykl, gotowy do jazdy, to koszt około 70 tysięcy złotych. To jest takie minimum. Oczywiście można włożyć trochę droższe części, trochę tańsze, coś zamienić, poszukać sposobów na zmniejszenie masy.

- W żużlu ogromną rolę odgrywają tunerzy, czyli ludzie zajmujący się silnikami. Mógłbyś wytłumaczyć laikowi, dlaczego są oni tak ważni?

- My, jako żużlowcy, nie możemy kupić silnika bezpośrednio z fabryki. Kupują go właśnie tunerzy, którzy dostają surowy silnik i obrabiają go według własnej filozofii. Chodzi o to, żeby wyciągnąć z niego określoną moc, ale też żeby był szybki na torze. Taki tuner zmienia w nim tak naprawdę wszystko, od najmniejszych szczegółów: różne przeciwwagi, sprężyny zaworowe, zawory. Kombinacji w silniku są tysiące. Nie zmienia się jego mocy, a charakterystykę. My musimy dobrać odpowiednią charakterystykę do danego toru, a tych charakterystyk jest mnóstwo. Trzeba znaleźć to, co nam jako zawodnikom pasuje, a w międzyczasie korygować ustawienia, czyli dobierać dysze, zapłony, zębatki. Na przykład na Stadionie Narodowym przy zamkniętym dachu jest mniej tlenu w powietrzu, co też inaczej oddziałuje na motocykl. Musimy brać pod uwagę mnóstwo rzeczy.

Zobacz też: Bartosz Zmarzlik kompletnie rozkleił się po wygranej w Grand Prix Polski we Wrocławiu. Na podium polały się łzy

- Co jest dzisiaj ważniejsze w żużlu: umiejętności i forma zawodnika czy sprzęt?

- To musi być synergia, jedno z drugim musi grać. Zawodnik może mieć świetny motocykl, ale jeśli nie będzie go rozumiał i czuł, ciężko będzie o dobry wynik. Wielu powtarza, że to jest 70% sprzęt, a 30% zawodnik, albo 60% do 40%. Ciężko to jednoznacznie porównać. Wszystko musi się złożyć w jedną całość, żeby działało.

- Na koniec zapytam o piłkę nożną i mundial. Oglądasz, kibicujesz, interesujesz się?

- Niestety nie. Praktycznie nie interesuję się innymi sportami niż ten, który uprawiam. Jeśli gra reprezentacja, to wtedy śledzę i oglądam, ale tak na co dzień – nie.

Rozmawiał Przemysław Ofiara

Bartosz Zmarzlik QUIZ. Jak dobrze znasz mistrza świata? 9/10 to obowiązek każdego kibica!
Pytanie 1 z 10
W jakim klubie występuje Bartosz Zmarzlik?