Olbrzymia zmiana w żużlu. Trener Chomski wspomina: "Ciarki przechodzą, jak sobie przypomnę"

Przed reprezentacją Polski w żużlu kluczowe zawody – Drużynowy Puchar Świata na Stadionie Narodowym (29 sierpnia). Trener kadry Stanisław Chomski w rozmowie z "Super Expressem" mówi o presji, celu na złoto i formie zawodników. Zdradza też, czy Bartosz Zmarzlik ma szansę stać się absolutną legendą i pobić historyczny rekord, a także jak bardzo na przestrzeni lat zmienił się żużel.

ŻUŻEL. TRENER STANISŁAW CHOMSKI: ŻYCZĘ ZMARZLIKOWI SIÓDMEGO ZŁOTA
  • Przed Drużynowym Pucharem Świata na Stadionie Narodowym, trener Stanisław Chomski ujawnia plany na złoto i wyzwania związane z rolą faworytów.
  • Odkryj, jak ocenia szanse Bartosza Zmarzlika na pobicie historycznego rekordu i zostanie absolutną legendą żużla.
  • Dowiedz się, jak diametralnie zmienił się żużel na przestrzeni lat, wymagając dziś od zawodników znacznie więcej niż tylko talentu.

"Super Express": - Jakie emocje budzi w panu DPŚ? Reprezentacja Polski to chyba coś wyjątkowego.

Stanisław Chomski: - Jednym z czynników, dla których objąłem kadrę, był właśnie Drużynowy Puchar Świata na Stadionie Narodowym. Jeszcze mnie tam nie było jako trenera i to byłoby świetne zwieńczenie mojej pracy. Nie lubię nazywać tego karierą, ale tak się w sporcie mówi. To jest dla mnie duże i bardzo ekscytujące wyzwanie.

Przeczytaj także: Ma 59 lat i wciąż strzela gole! Niewiarygodny wyczyn legendy. Pobił rekord!

- Czy fakt, że reprezentacja Polski jest stawiana w roli absolutnego faworyta, jest paraliżujący? Jeśli nie będzie złota, kibice mogą być niezadowoleni.

- Opinie są różne. Według wielu faworytem jest Australia, ale my nie możemy mówić o niczym innym, jak o tym, że jedziemy po dobry wynik. Jedziemy po złoto, trzeba to nazywać po imieniu. Takie są też oczekiwania władz związku i kibiców. Żużel to w Polsce sport numer dwa po piłce nożnej, można powiedzieć, że narodowy.. Nagle mamy okazję rozegrać Puchar Świata na tak pięknym, nowoczesnym obiekcie, gdzie żużel ostatnio rzadko gości. To będzie tor jednodniowy, więc atut własnego toru można odrzucić. Każdy turniej jest inny, co dodaje tej imprezie kolorytu. Spodziewam się, że będzie ciekawie, bo wszystkie reprezentacje będą miały markowych, klasowych zawodników, a każdy wyścig będzie nie tylko emocjonujący, ale i bardzo ważny.

Czy Zmarzlik zostanie najlepszym żużlowcem w historii?

- Wszyscy życzymy Bartoszowi Zmarzlikowi siódmego tytułu mistrza świata. Jeśli mu się to uda i zostanie samodzielnym liderem klasyfikacji wszech czasów. Czy myśli pan, że kiedykolwiek narodzi się ktoś, kto go dogoni?

- Dekady czekaliśmy po erze Ivana Maugera. Wydawało się, że Hans Nielsen to zrobi, ale stracił kilka tytułów w różnych okolicznościach. Później była era Tony'ego Rickardssona, a teraz jest czas Bartka. Trudno powiedzieć. Sport jest nieobliczalny, a żużel tym bardziej. Może kiedyś ktoś taki się narodzi, ale czy na pewno? Jeśli Bartek zdobędzie kolejny tytuł – a życzę mu tego, podobnie jak kibice, żeby stało się to już w tym roku – to będzie wielka sprawa. A jeśli nie uda się w tym roku, to głęboko wierzę, że ten rekord i tak pobije. Jest na tyle młody i głodny sukcesów, że powinien to osiągnąć. Potrzeba do tego jednak trochę szczęścia. Umiejętności mu nie brakuje, ale przy odrobinie szczęścia ten rekord może stać się nieosiągalny na lata.

Bartosz Zmarzlik QUIZ. Jak dobrze znasz mistrza świata? 9/10 to obowiązek każdego kibica!
Pytanie 1 z 10
W jakim klubie występuje Bartosz Zmarzlik?

Kiedyś siatki na metalowych słupach, dziś komputery

- Jest pan idealną osobą, żeby zapytać o to, jak żużel zmienił się na przestrzeni lat. Motocykle kiedyś i dziś to dwa różne światy.

- Nastąpiła ogromna ewolucja sprzętu, mimo że silnik o pojemności 500 cm³ jest wciąż bardzo prosty – czterosuwowy, bez skrzyni biegów, z prostym, suchym sprzęgłem. Technologia poszła jednak do przodu: od silników dwuzaworowych do czterozaworowych, od stojących do leżących. Ewolucja dotknęła też gaźników, tłumików, opon, zawieszeń i materiałów, z których konstruowane są ramy. Mamy zapłony bateryjne, elektroniczne, gdzie kąty wyprzedzenia zapłonu regulują się praktycznie same po zaprogramowaniu przez komputery. Ta technologia jest na coraz wyższym poziomie i stąd bierze się tyle różnic i niespodzianek na torze.

Zobacz też: Polak najlepszy na niemieckiej ziemi! Został nowym liderem!

- Czyli dziś liczy się nie tylko talent?

- Dokładnie. Dziś kluczowe są nie tylko umiejętności sportowe, ale też zdolności, powiedziałbym, politechniczne. Chodzi o umiejętność przewidywania, co trzeba zastosować w ustawieniach silnika, sprzętu, a nawet w długości motocykla czy ciśnieniu opon, żeby być skutecznym. To, że wygrałeś wyścig na danych ustawieniach, wcale nie oznacza, że zadziała to w kolejnym biegu. Poszło to w kierunku znanym z innych sportów motorowych: liczy się zdolność dostosowania sprzętu do spodziewanych warunków.

- A jak zmieniło się bezpieczeństwo? Niestety wciąż słyszymy o groźnych wypadkach.

- Bezpieczeństwo zmieniło się bardzo, bardzo mocno. Począwszy od przygotowania torów, przez infrastrukturę, po same odwodnienia. Tory są dziś bardziej przewidywalne. Ale wynalazkiem numer jeden, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, są bandy dmuchane. Jak sobie przypomnę stare czasy – bandy drewniane na słupach z podkładów kolejowych, pas bezpieczeństwa z blachy o grubości 4 mm, siatki na metalowych słupach – to aż ciarki przechodzą. Myślę, że to poczucie większego bezpieczeństwa sprawia, że bariera podejmowania ryzyka jest dziś cieńsza. Widzimy, jak zawodnicy wchodzą między ogrodzenie a rywali na milimetry, nie kalkulując, że upadek nic im nie zrobi, bo wlecą w dmuchaną bandę.

"W kadrze jestem selekcjonerem, w klubie trenerem"

- Jak dla pana osobiście różni się praca w klubie od prowadzenia reprezentacji?

- W reprezentacji dostaję gotowy produkt, mówiąc o zawodnikach. Jestem bardziej selekcjonerem. W klubie jest się menedżerem, trenerem. Masz zawodników na różnym poziomie – od mistrzów jak Bartek Zmarzlik, po początkujących, którym musisz zwracać uwagę na pewne elementy, trenować ich i szkolić. Zajmujesz się całą strukturą: nie tylko szkoleniem, ale też logistyką wyjazdów, przygotowaniem toru czy funkcjonowaniem teamów. W kadrze natomiast dobieram zawodników pod daną imprezę.

Zobacz też: Bartosz Zmarzlik samodzielnym liderem cyklu GP. Co z resztą Polaków?

- Czyli rola jest zupełnie inna?

- Tak, to całkiem inna praca. Oczywiście w kadrze też muszę zadbać o komfort bycia ze sobą i uczestnictwa w zawodach. Mamy odpowiedni sztab szkoleniowy: jest kierownik reprezentacji, pan Dariusz Cieślak, są fizjoterapeuci, lekarz. Korzystamy też z opieki dietetyka czy psychologa, choć to już bardziej indywidualne sprawy zawodników. Tych zawodów w ramach kadry jest o wiele mniej. Na imprezach indywidualnych, jak Grand Prix, moja rola jest bardziej obserwacyjna niż doradcza. Jestem do dyspozycji zawodników, jeśli mają jakieś pytania lub problemy, w których mogę pomóc. Czasem, gdy widzę coś ważnego, np. związanego ze stanem toru, staram się to przekazać, by zdjąć z ich teamów konieczność obserwowania wszystkiego.