25-letnią Chwalińską i rok młodszą Fernandez kilka rzeczy łączy. Obie mają w dorobku niespodziewanie osiągnięty wielkoszlemowy finał - Polka w tym roku zagrała o tytuł we French Open, a Kanadyjka już w 2021 w US Open. Obie są też leworęczne. Ich pierwszy w historii mecz lepiej zaczęła zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała. Chwalińska w pierwszym secie prowadziła już 5:0 i zanotowała w nim serię 14 z rzędu wygranych piłek. Kilka minut później zamknęła partię. Fernandez po spotkaniu przyznała, że choć spodziewała się urozmaiconej gry Chwalińskiej, to i tak miała problem z poradzeniem sobie z jej stylem. Frustracja powodowała, że w pierwszym secie Kanadyjka popełniła aż 21 niewymuszonych błędów, przy ledwie pięciu zagraniach wygrywających. Polka miała w nim tylko cztery niewymuszone błędy.
Wstydliwe sceny z Mają Chwalińską po meczu. Kompromitacja! Nasza tenisistka musiała zareagować
Fernandez o kiepskim starcie szybko zdołała jednak zapomnieć. Drugą partię zaczęła od wygrania dwóch gemów i choć Maja Chwalińska później odrobiła stratę, to coraz lepiej grająca rywalka przejęła inicjatywę. Od wyniku 4:4 znów wygrała dwa gemy i wyrównała stan meczu. Trzeci set to już dominacja Kanadyjki. Od rezultatu 1:1 wygrała cztery gemy z rzędu. Jak bardzo Fernandez poprawiła grę, pokazuje statystyka. W drugim i trzecim secie łącznie miała 26 zagrań wygrywających i 22 niewymuszone błędy. Chwalińska natomiast 13 „winnerów” i 24 niewymuszone błędy.
WTA Singapur: Znów demolka Mai Chwalińskiej! I to w ćwierćfinale
Mimo porażki Maja Chwalińska w poniedziałkowym notowaniu rankingu przesunie się z 25. na 21. lokatę, czyli wyrówna swoje najlepsze osiągnięcie w karierze. Fernandez natomiast wirtualnie jest 28. Jeśli sięgnie po tytuł, wskoczy na 26. miejsce. Kanadyjka w niedzielnym finale zagra z Talią Gibson. Australijka awansowała do niego bez wychodzenia na kort, bo wycofała się jej rywalka Rosjanka - Tatiana Prozorowa.