Maja Chwalińska wraca do formy. Polka już w ćwierćfinale
Maja Chwalińska na przełomie maja i czerwca była najlepszą polską tenisistką, zostawiając w tyle nawet Igę Świątek, która akurat była w słabszej dyspozycji. Przypomnijmy, że tenisistka z Dąbrowy Górniczej w kapitalnym stylu awansowała do finału Roland Garros, eliminując po drodze m.in. Dianę Sznjader, Annę Kalinską i Dianę Parry. Maja Chwalińska przegrała dopiero w finale ze znakomicie grającą przez cały turniej Mirrą Andrejewą. Potem jednak nasza tenisistka gdzieś zgubiła formę, co było widać m.in. podczas ostatniego US Open, z którego odpadła już w pierwszej rundzie (porażka z Amerykanką Taylor Townsend 2:6, 3:6). Teraz jednak Maja Chwalińska zdaje się wracać do dobrej dyspozycji. Polka właśnie w świetnym stylu zameldowała się ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Singapurze. Niestety po meczu z Ołeksandrą Olijnykową rozegrały się wstydliwe sceny. Wstydliwe nie dla Mai, lecz dla organizatorów imprezy.
Maja Chwalińska poprawia dziennikarkę. Żenująca sytuacja na turnieju WTA 500 w Singapurze
Jak zwykle po zakończeniu rywalizacji, tenisistki udzielały wywiadów. Problem w tym, że wyznaczona do rozmowy z Mają Chwalińską dziennikarka sprawiała wrażenie, jakby nie miała pojęcia, o czym mówi! Dwa razy bowiem pogratulowała Polce awansu do II rundy. Nasza tenisistka musiała zareagować i poprawiła reporterkę, że chodzi o ćwierćfinał. Do tej żenującej sytuacji odniósł się Andrzej Person. W rozmowie z Interią nie gryzł się w język.
Maja Chwalińska mocno wkurzyła rywalkę. "Zrobiła to celowo", jest wideo
Bezczelni. Te wywiady mógłby przeprowadzać ktoś bardziej zorientowany. Wyznaczają osoby, które nie mają zielonego pojęcia i potem mamy takie żenujące obrazki
- ocenił były rzecznik PKOl, senator i dziennikarz.