Już przed US Open stało się jasne, że jeżeli Jelena Rybakina awansuje do półfinału, zdetronizuje Arynę Sabalenkę. Wielką niewiadomą było zdrowie Kazaszki. W turnieju WTA w Cincinnati wiceliderka rankingu doznała kontuzji w starciu z Igą Świątek. Zdołała jednak ją wyleczyć i w Nowym Jorku rozkręcała się z meczu na mecz.
Legendy reagują na zapaść Igi Świątek. Ostre oceny, dostało się też jej trenerowi
W ćwierćfinale na drodze Jeleny Rybakiny stanęła Qinwen Zheng. Chińska mistrzyni olimpijska, która do głównej drabinki przebiła się w kwalifikacjach (przez problemy zdrowotne wypadła z Top-100 rankingu), w 4. rundzie ograła Igę Świątek (7:5, 6:3). W meczu z Kazaszką zaprezentowała się jeszcze lepiej niż w starciu z Polką. Wszystko rozstrzygnęło się w trzecim secie. Dramatyczna końcówka należała do Rybakiny, która wygrała 3:6, 6:1, 6:4. Mogła cieszyć się z awansu do półfinału US Open oraz z pewnego już objęcia pozycji numer 1 w rankingu WTA. Formalnie liderką zostanie po zakończeniu nowojorskiego turnieju. Rywalkę w 1/2 finału pozna po meczu Coco Gauff - Mirra Andriejewa.
Aryna Sabalenka straci zatem prowadzenie w rankingu. Była na nim nieprzerwanie od 21 października 2024 roku, kiedy po raz drugi wyprzedziła Igę Świątek. Jelena Rybakina będzie 30. w historii liderką.
- Ciężko znaleźć słowa, to był ciężki mecz, dużo nerwów. Nie grałam najlepiej, ale cieszę się, że przepchnęłam. Jestem bardzo szczęśliwa, że zagram w półfinale. Jedynka w rankingu to tylko liczba, moim celem jest wygrywać turnieje. Oczywiście to duże osiągnięcie, ale w trakcie meczu o tym nie myślałam - powiedziała Rybakina.