- Broniąca tytułu Iga Świątek wygrała w 1. rundzie Wimbledonu z Amerykanką Taylor Townsend.
- Po ostatniej piłce trzeciego seta z polskiej tenisistki uszły wszystkie emocje.
- - Nie wiem, czy jestem w stanie rozmawiać - mówiła na początku pomeczowego wywiadu na korcie.
Wimbledon: Zwycięski horror Igi Świątek, po którym zalała się łzami
Iga Świątek przystępuje do Wimbledonu 2026 jako obrończyni tytułu. Mistrzyni z zeszłego roku jest rozstawiona z "3" i w pierwszej rundzie trafiła na zdecydowanie niżej notowaną Amerykankę Taylor Townsend (WTA 79.). Ich mecz na korcie centralnym rozpoczął się od problemów Polki, która w swoim pierwszym gemie serwisowym musiała bronić 5 break pointów, ale wytrzymała, a później gładko wygrała pierwszego seta 6:1. Zanosiło się na to, że Świątek pewnie awansuje do drugiej rundy, ale jej gra nagle kompletnie się posypała.
Wimbledon: Iga Świątek pokonała Taylor Townsend po trzech setach nerwowej walki!
W drugim secie błyskawicznie zrobiło się 4:0 dla Townsend, a po chwili było już 6:2 i 1:1 w setach. Przed decydującą partią Świątek skorzystała z krótkiej przerwy, po czym wróciła na kort i po kilkunastominutowej batalii w pierwszym gemie utrzymała serwis, z którym wyraźnie się zmagała. Był to kluczowy moment całego meczu, co potwierdziła sama Polka po wygranej 6:3 w ostatnim secie.
- Nie wiem, czy będę w stanie rozmawiać. To było kilka ciężkich tygodni, sezon w którym nie wszystko szło po mojej myśli. To chyba moja pierwsza wygrana w 3 setach, bardzo ważna gdy otwieram turniej jako obrończyni tytułu - mówiła Świątek w rozmowie na gorąco na korcie, przed którą chwilę wcześniej po ostatniej piłce wypłakała się w ręcznik.
Początek trzeciego seta był kluczowy. Drugi nie poszedł po mojej myśli, to były ciężkie momenty. Odwrócić taką sytuację jest ciężko, więc cieszę się, że początek trzeciego seta ułożył się tak, jak chciałam, i od początku mogłam zyskać przewagę, bo to dużo zmieniło. Cały mecz był wymagający, choć w pierwszym secie grało mi się bardzo fajnie. Czułam swobodę, jakakolwiek decyzja była trafna, był to bardzo dobry set. Później ona przyspieszyła, przestała psuć niektóre woleje i wygrała więcej takich piłek, więc ciężko było się przeciwstawić. Mam wrażenie, że w trzecim secie wróciłam do tej gry i byłam bardzo solidna - podsumowała mecz kilka chwil później Iga w rozmowie z Tomaszem Lorkiem z Polsatu Sport.