Trzy mecze kwalifikacyjne i brawurowa droga do finału sprawiły, że Maję Chwalińską poznał każdy kibic sportu. Mimo porażki w finale z Mirrą Andriejewą – z pewnością wróciła do Polski szczęśliwa, bogatsza o wiele punktów do rankingu i pewniejsza siebie przed następnymi startami. Można śmiało stwierdzić, że przez moment cały kraj oszalał na punkcie tenisistki z Dąbrowy Górniczej.
Najpierw była konferencja prasowa w hotelu Regent, a następnie kilka wywiadów (indywidualnych i grupowych). Również przed naszą kamerą. Maja Chwalińska pojawiła się również w studiu programu "Dzień Dobry TVN", gdzie dostała kilka pytań daleko wykraczających poza tenisowe korty.
ZOBACZ TEŻ: Nie pokażą Huberta Hurkacza. Jeden prosty powód, fani będą rozczarowani
Marcin Prokop zapytał hejt i groźby, z którymi sportowcy muszą mierzyć się w internecie. – Czytałem, że dostawałaś pogróżki związane ze śmiercią, co się nie mieści w głowie... – zauważył prowadzący. Chwalińska przyznała, że problem ten dotyka praktycznie wszystkich tenisistów, choć rzadko mówi się o nim publicznie. – Tak naprawdę każdy tenisista je dostaje. To po prostu nie jest tak nagłaśniane, ale każdy tenisista je dostaje, obojętnie na którym szczeblu. To się zaczęło, te pogróżki i hejty, odkąd miałam 17 lat – powiedziała.
– Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że będzie tego więcej, bo porażek też będzie dużo. To jest nieodłączny element sportu. Mam nadzieję, że jestem już na tyle dojrzałą osobą, żeby sobie z tym poradzić i nie słuchać porad od osób, od których nigdy bym ich nie wzięła – dodała.
ZOBACZ TEŻ: Niespodzianka po powrocie do Polski. Maja Chwalińska nie mogła powstrzymać łez!