- Maja Chwalińska w finale Rolanda Garrosa zmierzy się z Mirrą Andriejewą – Rosjanką, która dla kariery i luksusu porzuciła ojczyznę.
- Nazywana "cudownym dzieckiem tenisa", trenowała w akademii w Cannes, by dziś pławić się w bogactwie Monte Carlo.
- Bezwzględna na korcie i pewna siebie, Andriejewa stawia sobie za cel zniszczenie marzeń Polki. Czy Chwalińska zatrzyma jej pogoń za triumfem?
Wybrała Cannes zamiast Rosji
Choć urodziła się w mroźnym Krasnojarsku na Syberii, od zawsze wiedziała, że jej miejsce jest na największych i najbogatszych kortach świata. Przygodę z tenisem zaczęła w wieku zaledwie sześciu lat. Szybko zrozumiała, że w Rosji nie osiągnie szczytu, dlatego jej rodzina podjęła kluczową decyzję o wyjeździe. Najpierw Soczi, a potem już Francja i słynna akademia w Cannes, gdzie trenowała m.in. Serena Williams.
- Miałam dwie opcje - albo iść do akademii Rafaela Nadala, albo do Cannes. Wybraliśmy Francję, bo było... bliżej - tłumaczyła chłodno swoją decyzję. Ten wybór otworzył jej drzwi do wielkiego świata i milionów na koncie. Dziś jej bazą jest luksusowe Monte Carlo.
Przeczytaj także: Wiadomo, kim jest partner Mai Chwalińskiej. To zagraniczniak. O wielkim uczuciu nie ma mowy
Bezwzględna na korcie, pewna siebie poza nim
Jej kariera to istny huragan. Już jako 15-latka szokowała świat, pokonując czołowe tenisistki. Nie peszą jej wielkie sceny ani wielkie nazwiska. Gdy na jej drodze stawały Iga Świątek czy Aryna Sabalenka, grała jak natchniona. Szybko zyskała też rozgłos poza kortem, gdy legendę tenisa, Andy'ego Murraya, nazwała publicznie "pięknym".
Zobacz też: Szokujące słowa rywalki Mai Chwalińskiej. Zdradziła Rosjance przepis, jak pokonać Polkę!
Jej idolką jest inna Rosjanka, która podbiła Zachód – Maria Szarapowa. Andriejewa idzie jej śladami, łącząc talent z niezwykłą pewnością siebie, która dla niektórych graniczy z arogancją.
- Chciałabym podziękować sobie za to, że zawsze w siebie wierzyłam – wypaliła z uśmiechem po jednym ze swoich wielkich triumfów. Teraz jej celem jest zniszczenie marzeń Mai Chwalińskiej. - Wygrana we French Open to mój najważniejszy cel w życiu, najważniejsza rzecz i moje największe marzenie - przyznała bez ogródek. Czy Polka zdoła zatrzymać rozpędzoną maszynę po zwycięstwo?