Kilka lat temu Chwalińska przyznała w rozmowie z Eurosportem, że ma problemy ze wzrokiem. Przez pewien czas występowała nawet na korcie w okularach, co w zawodowym tenisie należy do rzadkości. Później zaczęła korzystać z soczewek kontaktowych, które okazały się znacznie wygodniejszym rozwiązaniem podczas meczów. Mówiła o tym tak: – Okazało się, że mam wadę wzroku. Wcześniej o tym nie wiedziałam. Nie miałam nawet czas, żeby wybrać soczewki, więc włożyłam okulary. Poszukam jednak soczewek, bo na dłuższą metę okulary nie są zbyt wygodne.
Kilka dni temu przypominaliśmy jej słowa z rozmowy z kanałem "Break Point", tam przyznała się do wielkiej sympatii do Rogera Federera. Nie tylko jednak szwajcarska legenda była jej wzorem do naśladowania. W materiale, który Eurosport opublikował w 2019 roku, dowiadujemy się, że tegoroczna finalistka Rolanda Garrosa wzorowała się na Simonie Halep. – Gram kombinacyjny, różnorodny tenis, nieco inny niż moje rywalki. Jestem niska, większych prędkości kibice u mnie nie zobaczą. Staram się wzorować na Simonie Halep – mówiła
Teraz 25-letnia tenisistka sama pisze piękną historię. Awans do finału Roland Garros sprawił, że o Mai Chwalińskiej mówi już cały tenisowy świat. W sobotnie popołudnie zmierzy się na korcie im. Philippa Chartiera z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Dla obu pań będzie to pierwszy wielkoszlemowy finał w karierze.
ZOBACZ TEŻ: Tajemniczy zeszyt Mai Chwalińskiej. Poznaliśmy prawdę. To tam tkwi sekret jej sukcesów!