Maja Chwalińska napisała piękną historię. Za sobą ma już... osiem spotkań. Trzy w kwalifikacjach i drogę od 1. rundy do najlepszej czwórki. Jak się okazuje - została dopiero szóstą w sięgającej 1968 roku tenisowej erze open kwalifikantką, która przebiła się do półfinału wielkoszlemowej rywalizacji. W turnieju French Open wcześniej – w 2020 roku – dokonała tego tylko Argentynka Nadia Podoroska.
W meczu ćwierćfinałowym Polka pokonała wspomnianą już Anną Kalinską. Potrzebowała na to dwóch setów 7:6 (7-3), 6:3.
Kilkadziesiąt godzin temu w mediach społecznościowych pojawił się fragment wywiadu z Chwalińską przeprowadzonego przez Marka Furjana, komentatora Eurosportu i współtwórcę kanału "Break Point". Polska zawodniczka została zapytana o tenisowych idoli. Wymieniła legendy: Roger Federer, Novak Djoković, Rafael Nadal i Andy Murray.
ZOBACZ TEŻ: Szokujące, co czeka Maję Chwalińską po życiowym sukcesie w Roland Garros! Serce pęka
Szczególnie jednak podziwiała szwajcarskiego mistrza. – Byłam psychofanką nawet – mówiła. – Pamiętam, jak zobaczyłam pierwszy raz Federera na swoim pierwszym juniorskim Wimbledonie to się popłakałam. W ogóle nie wiedziałam, co się ze mną dzieje – opowiadała. – Usiadł dosłownie obok mnie na stołówce. I ja zamiast, głupia, poprosić o zdjęcie to ja uciekłam na drugą stronę i patrzyłam na niego tak z daleka, bo tutaj byłam za blisko Federera – wspominała z uśmiechem.
Roger Federer wygrał turniej na kortach im. Rolanda Garrosa tylko raz, dokładnie w 2009 roku. Maja Chwalińska jest już blisko powtórzeniu sukcesu swojego idola...