Andriejewa drugi raz wystąpiła w półfinale w Paryżu. Dwa lata temu na tym etapie przegrała z Włoszką Jasmine Paolini. Tym razem rozstawiona z numerem ósmym Rosjanka zdołała zrobić kolejny krok.
Kostiuk (nr 15.) pierwszy raz w Wielkim Szlemie dotarła do najlepszej czwórki. Podopieczna trenerki Sandry Zaniewskiej, która w 1/8 finału wyeliminowała Igę Świątek, w czwartek przede wszystkim popełniła zbyt wiele niewymuszonych błędów.
Początkowo obie tenisistki sprawiały wrażenie spiętych. Kostiuk w gemie otwarcia dała się przełamać, ale w kolejnym prowadziła 40-0 i wydawało się, że odrobi stratę. Andriejewa jednak wyszła z kłopotów, a potem jej przewaga była wyraźna.
W drugiej partii Andriejewa miała moment słabości, gdy jej prowadzenie stopniało z 4:1 na 4:3. Serwująca Kostiuk nie zdołała jednak doprowadzić do remisu. Mecz skończył się po godzinie i 16 minutach.
Maja Chwalińska na przestrzeni lat [zobacz zdjęcia]
Rosjanka zrewanżowała się Kostiuk za dwie wcześniejsze porażki, w tym w finale w Madrycie na początku maja. Przerwała też na 17 serię zwycięstw Ukrainki.
Obie panie po ostatniej piłce, oczywiście z "inicjatywy" Kostiuk, nie podały sobie ręki. To oczywiście standardowe zachowanie ukraińskiej zawodniczki względem przeciwniczek z Rosji (czemu trudno się dziwić w obliczu toczącej się za naszą wschodnią granicą pełnoskalowej wojny).