- Iga Świątek zaskakuje! Przed Wimbledonem otwarcie zadeklarowała, że zamierza kontynuować "kradzież" słynnych turniejowych ręczników.
- Ubiegłoroczne pamiątki rozeszły się wśród bliskich i na cele charytatywne, co motywuje tenisistkę do powiększenia unikalnej kolekcji.
- Sprawdź, jak jeden gest stał się viralem i dlaczego te "łupy" są dla Igi najcenniejszą pamiątką z londyńskich kortów!
Plan na Wimbledon jest prosty. "Będę to kontynuować"
Tradycji musi stać się zadość. Iga Świątek, zapytana wprost przed startem Wimbledonu 2026, czy i w tym roku zamierza "kraść" ręczniki z kortu, nie miała żadnych wątpliwości. Jej odpowiedź była krótka i jednoznaczna, a jej plany mogą wprawić organizatorów w osłupienie.
- Tak. Cóż, zacznijmy od faktu, że nie mam już żadnych ręczników z zeszłego roku - rzuciła wprost Iga Świątek.
Przeczytaj także: Iga Świątek nie wytrzymała po tym pytaniu dziennikarza. "Jezu, serio muszę to wyjaśniać?"
Okazuje się, że jej ubiegłoroczne "zdobycze" rozeszły się w mgnieniu oka. Jak wyjaśniła, cała sprawa stała się wiralem, a pamiątki z Wimbledonu były rozchwytywane.
- Wszyscy, moi przyjaciele, moja rodzina, chcieli je mieć. Przekazałam je również na cele charytatywne. Więc chyba powinnam "ukraść" jeszcze więcej. I tak, będę to kontynuować, bo to najlepsza pamiątka, jaką można zdobyć z turnieju - skwitowała z uśmiechem polska tenisistka.
Co więcej, dziennikarz zaskoczył ją informacją o limitowanej edycji ręczników z motywem truskawek. Reakcja Igi była natychmiastowa.
- Nie wierzę! Naprawdę? Ale to nie jest ręcznik, którego się używa na korcie, prawda? No cóż, i tak o taki poproszę - podsumowała, dając jasno do zrozumienia, że jej kolekcja w tym roku może się znacznie powiększyć.
Wszystko zaczęło się od jednego gestu
Skąd w ogóle wzięła się "afera ręcznikowa"? Wszystko zaczęło się podczas Wimbledonu 2025, gdy Iga po raz pierwszy w karierze wygrała finał. Po wygranym ćwierćfinale z Ludmiłą Samsonową kamery uchwyciły, jak Polka poprosiła chłopca od podawania piłek o dodatkowe ręczniki, które następnie spakowała do torby. Całej sytuacji towarzyszył wymowny gest uciszania, jakby chciała powiedzieć: "Nie mówcie nikomu". Scena błyskawicznie obiegła internet, stając się hitem.
Temat powrócił na konferencji prasowej, gdy jeden z dziennikarzy zapytał o znaczenie tego gestu. Świątek była kompletnie zaskoczona.
- Jezu, serio muszę to wyjaśniać? - odpowiedziała wyraźnie zmieszana.
Zobacz też: Sprzedaje swoje zdjęcia, była o włos od gry na Wimbledonie! Maja Chwalińska już czekała
Po chwili jednak wyjaśniła z rozbrajającą szczerością:
- Pakowałam ręczniki do torby i chciałam, żeby "nikt nie zauważył" - ucięła krótko, czym wywołała salwy śmiechu.
Już wtedy, po meczu pierwszej rundy, przyznała, że kolekcjonowanie ręczników to jej mała tradycja.
- Nikt nigdy nie poruszał tego tematu. Uwielbiamy nasze ręczniki. Za każdym razem, kiedy wracam z turnieju, to z dziesięciu znajomych czy członków rodziny pyta mnie o te ręczniki. Przepraszam Wimbledonie, bo nie wiem, czy ja w ogóle mogę to robić - tłumaczyła wówczas, nie spodziewając się, że jej uroczy zwyczaj stanie się jednym z najbarwniejszych symboli jej występów na londyńskiej trawie.