Afera na cztery fajerki! Trener reprezentacji po blamażu ma zakaz wstępu do sklepów, prezydent wściekły!

Hong Myung-bo podał się do dymisji po kompromitującym występie reprezentacji Korei Południowej na mundialu. Decyzja selekcjonera to pokłosie nie tylko słabego wyniku, ale i gigantycznej burzy, która rozpętała się w kraju. Głos w sprawie zabrał nawet prezydent, a rozwścieczeni kibice w akcie desperacji posunęli się do publicznego upokorzenia trenera.

Hong Myung-bo, były selekcjoner reprezentacji Korei Południowej, ubrany w puchową kurtkę z logiem Nike i napisem KOREA oraz MB, patrzący w prawo z zamyślonym wyrazem twarzy na tle ciemnej ściany. Więcej o aferze przeczytasz na naszym portalu.
Autor: Dave Shopland/ Associated Press
  • Kompromitujący występ reprezentacji Korei Południowej na mundialu doprowadził do dymisji trenera Hong Myung-bo, wywołując gigantyczną burzę w kraju.
  • Prezydent publicznie zażądał głów i dochodzenia, wskazując na "niekompetencję", podczas gdy kibice upokorzyli selekcjonera symbolicznym zakazem wstępu do sklepów.
  • Dowiedz się, jak media dołączyły do publicznego linczu i jaki bezprecedensowy gest przypieczętował sportową hańbę trenera.

Od obiecującego startu do bolesnej klęski

Reprezentacja Korei Południowej fatalnie zakończyła swój udział w mistrzostwach świata. Choć turniej rozpoczął się obiecująco od zwycięstwa 2:1 nad Czechami, kolejne mecze przyniosły falę rozczarowań. Porażki po 0:1 z Meksykiem i Republiką Południowej Afryki sprawiły, że drużyna z dorobkiem zaledwie trzech punktów pożegnała się z marzeniami o awansie do fazy pucharowej. Dla 57-letniego selekcjonera, Hong Myung-bo, jest to bolesne powtórzenie historii. Legendarny piłkarz, który w 2002 roku poprowadził kadrę jako kapitan do historycznego czwartego miejsca na świecie, jako trener po raz drugi odpada z mundialu już po fazie grupowej – poprzednio stało się to w 2014 roku. Po powrocie do domu zdecydował się podać do dymisji.

Przeczytaj także: Kosmiczne zarobki Lewandowskiego w USA. Znamy kwotę, zwala z nóg!

Prezydent grzmi i żąda głów

Wynik reprezentacji wywołał w kraju prawdziwą furię, a oliwy do ognia dolał sam prezydent Korei Południowej, Lee Jae Myung. W ostrych słowach skrytykował on pracę selekcjonera i zażądał wszczęcia dochodzenia.

- Nie tylko jestem zaskoczony tym wynikiem, jestem całkowicie zdezorientowany - napisał prezydent w serwisie X.

Głowa państwa nie poprzestała na ogólnej krytyce, wprost wskazując winnego kompromitacji.

- Gdy na lidera wybiera się osobę niekompetentną, wynik jest oczywisty. Po raz kolejny udowodniono, że decyzje personalne są wszystkim - ocenił prezydent w tym samym wpisie.

Zobacz też: Robert Lewandowski ma nowy klub! Niemcy przekazali nowe informacje, wiadomo kiedy ma zadebiutować

Lee Jae Myung wezwał Ministerstwo Kultury, Sportu i Turystyki do zbadania przyczyn katastrofy i opracowania planu naprawczego, aby podobna sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła.

Upokorzenie na ulicach i w mediach

Reakcja kibiców i mediów okazała się równie bezwzględna. Frustracja fanów osiągnęła apogeum, a jej symbolem stały się kartki wywieszane na witrynach sklepowych z informacją, że trener Hong Myung-bo nie ma do nich wstępu. Do publicznego linczu dołączyły także media. Podczas konferencji prasowej po meczu z RPA jedna z czołowych koreańskich stacji telewizyjnych zdecydowała się zamazać wizerunek selekcjonera, co było ostatecznym symbolem jego upokorzenia i skreślenia przez opinię publiczną.

JAN TOMASZEWSKI OCENIA FAZĘ GRUPOWĄ MUNDIALU: NIEMCY SIĘ OŚMIESZYLI!
QUIZ. Test o mundialach! Tylko dla prawdziwych ekspertów! Żadnych pytań o Polskę
Pytanie 1 z 11
Mistrzostwa świata broni Argentyna. Ile razy w historii udała się ta sztuka w historii mundiali?