- Maja Chwalińska przegrała finał French Open, ale to jej wzruszająca przemowa po meczu, pełna łez i autentyczności, poruszyła serca kibiców.
- Zamiast rozpaczy, Polka z klasą pogratulowała rywalce i szczerze podziękowała fanom, zdobywając ich szacunek i miłość.
- Odkryj, dlaczego ta przegrana okazała się jej największym sukcesem, gwarantującym fortunę, rekordowy awans w rankingu i miłość kibiców.
Choć finałowy mecz French Open nie potoczył się po myśli Mai Chwalińskiej, która uległa Mirrze Andriejewej 3:6, 2:6, to Polka wygrała coś znacznie cenniejszego – szacunek i miłość fanów tenisa. Chwile, które nastąpiły po ostatniej piłce, na długo pozostaną w pamięci wszystkich obserwatorów. 24-latka, odbierając trofeum za drugie miejsce, wygłosiła jedną z najbardziej wzruszających i autentycznych przemów w historii turnieju.
Klasa po porażce. "Mirra była za dobra"
Maja Chwalińska rozpoczęła swoje wystąpienie od pięknego gestu w stronę swojej rywalki. Mimo własnego rozczarowania, z uśmiechem przez łzy pogratulowała 19-letniej Rosjance, pokazując ogromną klasę.
- Dzień dobry wszystkim. Przede wszystkim gratulacje dla Mirry. Jesteś tak młoda i tak utalentowana. Życzę ci wszystkiego najlepszego w przyszłości. Jesteś bardzo trudną przeciwniczką, nie chciałabym grać przeciwko tobie jeszcze raz – rozpoczęła Chwalińska, co wywołało uśmiech na twarzy Andriejewej i aplauz publiczności.
Przeczytaj także: Maja Chwalińska przegrała z Mirrą Andriejewą w finale Roland Garros! [RELACJA NA ŻYWO]
Polka, walcząc z napływającymi do oczu łzami, próbowała opisać, co czuje po największym sukcesie w karierze.
- Uszczypnijcie mnie, że to się naprawdę dzieje. Jestem bardzo wdzięczna, że tu jestem – mówiła, a w jej głosie słychać było ogromne wzruszenie.
Podziękowania zalane łzami. "Paryż na zawsze w moim sercu"
W dalszej części przemowy Chwalińska podziękowała wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji turnieju, a także swojemu sztabowi i rodzinie. Wtedy jej przemowę przerwały gromkie okrzyki polskich kibiców: "Dziękujemy!".
- Dziękuję, że ze mną jesteście. Nie zawsze jestem łatwą osobą do wytrzymania, ale trwacie przy mnie. Cały czas będę próbowała robić to, co potrafię najlepiej – odpowiedziała wzruszona tenisistka.
Zobacz też: Maja Chwalińska przegrywa w finale Roland Garros. Maju, dla nas i tak jesteś wielka!
Na koniec, w geście niezwykłej skromności, przeprosiła kibiców za finałową porażkę, zrzucając winę na... świetną dyspozycję rywalki.
- Szkoda, że nie zobaczyliście lepszego meczu, ale Mirra była za dobra, to jej wina. Dałam z siebie wszystko, przepraszam. Na pewno nie zapomnę tych trzech tygodni. Paryż będzie na zawsze w moim sercu – zakończyła Maja Chwalińska.
Historyczny sukces i tak jest jej. Ogromny awans i fortuna
Mimo porażki w finale, występ w Paryżu jest dla Mai Chwalińskiej przełomem. Dzięki dotarciu do decydującego meczu Polka zanotuje gigantyczny skok w światowym rankingu. W poniedziałek zamelduje się na 21. miejscu na świecie, notując awans aż o 93 pozycje. To jej absolutnie najlepszy wynik w karierze.
Ogromny jest także sukces finansowy. Za awans do finału 24-latka otrzyma nagrodę w wysokości 1,4 miliona euro. To niemal dwukrotność tego, co zarobiła przez całą swoją dotychczasową karierę na korcie. Maju, dla nas i tak jesteś wielka