Jak poinformował Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego i szef misji olimpijskiej: Sellier za tydzień będzie musiała ponownie udać się do Mediolanu.
To tam rozpoczęto leczenie i tam będzie ono kontynuowane. Dopiero po kolejnych konsultacjach lekarze będą mogli dokładnie określić stan oka, ponieważ obecnie jest zbyt wcześnie na jednoznaczne prognozy. W międzyczasie zawodniczka przejdzie w Polsce dodatkowe badania i skonsultuje się ze specjalistami w sprawie dalszych metod terapii.
ZOBACZ TEŻ: Władimir Semirunnij po powrocie do Polski od razu wpadł w ramiona ukochanej! ZDJĘCIA
Niedźwiedzki zna sytuację z pierwszej ręki – w poniedziałek, jeszcze przed wylotem z Mediolanu, razem z lekarzem kadry Hubertem Krzysztofiakiem towarzyszył zawodniczce przy wypisie ze szpitala. Gdy pozostali członkowie reprezentacji wracali samolotem, ona musiała podróżować samochodem, aby uniknąć ryzyka związanego ze zmianami ciśnienia.
Kamila Sellier przerażający wypadek na Igrzyskach [Zdjęcia]
Przypomnijmy — w ćwierćfinale olimpijskiego turnieju short tracku Polka została przypadkowo uderzona płozą w twarz. Cios był na tyle silny, że natychmiast pojawiło się krwawienie. Badania wykazały złamanie kości jarzmowej oraz rozcięcie policzka. Od początku największe obawy budził jednak stan oka, które również doznało poważnych obrażeń. Choć w mediach społecznościowych zawodniczka opublikowała swoje zdjęcie, nie pokazała kontuzjowanej części twarzy — teraz wiadomo, z jakiego powodu.
ZOBACZ TEŻ: Adam Małysz w knajpie po spotkaniu z prezydentem! Nie był sam [ZDJĘCIA PAPARAZZI]
Jak wyjaśnił Niedźwiedzki, dopiero w poniedziałek po raz pierwszy od wypadku można było zobaczyć oko Kamili. Wcześniej obrzęk twarzy i powiek był tak duży, że nie była w stanie go otworzyć. To poważny uraz, dlatego zawodniczka wciąż odczuwa silny ból. Najważniejsze jednak, że mimo trudnej sytuacji zachowuje dobre samopoczucie i pozostaje w niezłym nastroju.