- Władimir Semirunnij, srebrny medalista olimpijski dla Polski, planuje spolszczyć swoje imię i nazwisko.
- Łyżwiarz chce na stałe zamieszkać w Polsce, kupić tu mieszkanie i nie zamierza wracać do Rosji.
- Semirunnij ceni w Polakach dotrzymywanie słowa, co było kluczowe w jego decyzji o reprezentowaniu Polski.
- Jakie nowe nazwisko przyjmie sportowiec i czy na stałe zagości w sercach polskich kibiców?
Semirunnij? Już niedługo. Czas na polskie nazwisko
Jeszcze przed igrzyskami jego nazwisko było dla wielu kibiców i dziennikarzy trudne do wymówienia i zapisania. Po srebrnym medalu olimpijskim na 10 000 metrów wszyscy już wiedzą, kim jest Władimir Semirunnij. Okazuje się jednak, że sportowiec planuje ułatwić wszystkim zadanie i zamierza formalnie zmienić swoje dane.
- Będę aktualizował swoje imię i nazwisko do polskiego, żeby dobrze było napisane i żeby brzmiało, bo naprawdę trochę dziwne to brzmi. Chciałbym to zaktualizować - zapowiedział Semirunnij w rozmowie z "Super Expressem".
Przeczytaj także: Adam Małysz odpowiada na zarzuty o chaosie w PZN. "Wielokrotnie strzeliłem pięścią w stół"
Na razie wicemistrz olimpijski nie chce zdradzać szczegółów i tego, jak będzie brzmiało jego nowe, spolszczone nazwisko.
- Jeszcze na razie rozmawiamy o tym, nie chcę wszystkiego mówić - stwierdził tajemniczo.
"Chcę mieszkać w Polsce". Medalista kupuje mieszkanie
Zmiana nazwiska to element większego planu, który zakłada, że urodzony w Rosji łyżwiarz na stałe zwiąże swoją przyszłość z Polską. Dzięki premiom finansowym za medal olimpijski będzie mógł zrealizować swoje marzenie o własnym lokum w naszym kraju.
- Na pewno chcę mieszkać w Polsce, dlatego myślę, że będę chciał kupić tutaj mieszkanie, żebym mógł tu po prostu spokojnie wracać i mówić, że jestem już w domu, w moim mieszkaniu - wyjaśnił sportowiec.
Rosja to temat zamknięty. "Nie chcę tam wracać"
Władimir Semirunnij nie ukrywa, że nie zamierza wracać do Rosji, a decyzję o zmianie barw narodowych podjął na długo przed pełnoskalową agresją na Ukrainę. Jak przyznaje, już po sukcesach juniorskich wiedział, że musi coś zmienić w swoim życiu, by móc rywalizować na najwyższym międzynarodowym poziomie.
- Nie chcę tam wracać, chcę mieszkać tu, na pewno. W ogóle nie mam myśli, żeby tam wrócić - stanowczo zadeklarował.
Zobacz też: Kacper Tomasiak z kolejnym osiągnięciem. Jest złoto dla Polaka! Wielki sukces
Jednocześnie przyznał, że ze względu na swoją decyzję spotyka się z hejtem, ale stara się o tym nie mówić głośno, by chronić swoich rodziców, którzy pozostali w Rosji.
- Czasem hejt jest w internecie, ale to zawsze jest. Dlatego nie lubię za bardzo o tym rozmawiać, żeby u moich rodziców nie było problemów. Chciałbym, żeby te problemy były tylko u mnie - powiedział.
"W Polakach podoba mi się jedno"
Zapytany o to, co najbardziej zaskoczyło go w Polakach po przeprowadzce do naszego kraju, Semirunnij wskazał na jedną, konkretną cechę, która bardzo mu imponuje.
- To, że jak ktoś mi coś zaproponuje, to dotrzymuje słowa i to mi się bardzo podoba. Powiedziałem, że zrobię medal i zrobiłem. Powiedziano mi, że zrobią wszystko z obywatelstwem, żebym mógł reprezentować Polskę i tak zrobili. Super, to mi się bardzo podoba - podsumował srebrny medalista olimpijski.