- Wielki sukces Polek na igrzyskach olimpijskich w saneczkarstwie
- Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska zajęły szóste miejsce w debiutanckim starcie
- Niestety, okazuje się, że Polki jeżdżą na tak starym sprzęcie, że nie ma szans na odnoszenie sukcesów
IO 2026: Świetny wynik Polek! Szóste miejsce w debiucie
Na torze w Cortinie d'Ampezzo rozdano pierwsze w historii medale olimpijskie w dwójkach kobiet. Polska osada w składzie Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska zajęła przyzwoitą, szóstą lokatę. Jednak to, co działo się w strefie wywiadów, przyćmiło sam wynik sportowy. Biało-Czerwone wylały morze żalu na warunki, w jakich przyszło im rywalizować z najlepszymi.
Konkurs stał pod znakiem dominacji gospodyń. Złoto wywalczyły Włoszki Andrea Voetter i Marion Oberhofer, które były najszybsze w obu ślizgach. Podium uzupełniły Niemki (Eitberger/Matschina) oraz Austriaczki (Egle/Kipp), które mimo prowadzenia w Pucharze Świata musiały zadowolić się brązem.
Polki straciły do zwyciężczyń blisko dwie sekundy (1,952 s). Choć po pierwszym przejeździe były ósme i w drugim zdołały awansować o dwie pozycje (w stawce 11 duetów), ich radość z olimpijskiego występu została zgaszona przez problemy sprzętowe.
Sprzęt Polek tak stary, że skrzypi!
W rozmowach z mediami Domowicz i Piwkowska nie przebierały w słowach. Okazuje się, że Polki rywalizują na sprzęcie, który lata świetności ma już dawno za sobą.
– Nasze sanki mają dziewięć lat i przy starcie skrzypią, jak stara szafa. Jest sezon olimpijski, a nie dostałyśmy nowych metali. Jak mamy gonić świat? – pytały retorycznie polskie zawodniczki cytowane przez Interia.pl..
Problem wydaje się systemowy. Saneczkarki zwróciły uwagę na brak sponsorów i stagnację w Polskim Związku Sportów Saneczkowych. Ich zdaniem, bez gruntownych zmian personalnych i finansowych, dystans do światowej czołówki będzie się tylko powiększał.
– Może, jak trochę więcej osób wierzy w nasz sport i pojawią się sponsorzy, a do tego zmienią ludzie w związku, to może wtedy coś drgnie. Liczę na to, bo obecnie wiele spraw stoi w miejscu od dekady, co jest bardzo przykre. Fajnie byłoby iść do przodu, a nie cofać się o kilka kroków w tył – podsumowały gorzko reprezentantki Polski cytowane przez Interia.pl.
Występ Domowicz i Piwkowskiej pokazał, że mimo braku nowoczesnego zaplecza, potencjał sportowy wciąż istnieje. Pytanie brzmi, czy ich apel zostanie usłyszany przez decydentów polskiego sportu.