- Jakub Szymański kontynuuje pasmo sukcesów! Polski płotkarz zdobył brąz na 110 m przez płotki na Mistrzostwach Europy.
- Po halowym tytule mistrza świata w Toruniu, Szymański zaskoczył niedowiarków, pokazując klasę na stadionie z wynikiem bliskim rekordu Polski.
- Sprawdź, co powiedział po triumfie i dlaczego uważa, że to dopiero początek jego podboju światowej lekkoatletyki!
Szymański zwyciężył w swoim biegu i w ogóle miał najlepszy czas (13,26 s) w półfinale. W finale zaczął obiecująco, ale ostatecznie finiszował na trzeciej pozycji. I znów miał ten sam czas! Prawie zbliżył się rekordu Polski, który należy do niego i jest lepszy o 0,01 s. Triumfował Szwajcar Jason Joseph (13,12 s), a za jego plecami uplasował się Francuz Just Kwaou-Mathey (13,16 s).
- Myślę, że zaskoczyłem każdego - powiedział Szymański w TVP Sport. - Nikt oprócz mnie, trenera i grupy nie spodziewali się. Nawet menedżerom nie zdradzałem. Jak zdradzałem, to każdy miał większe oczekiwania. Mam duże oczekiwania, co do mojej osoby, nawet po złotym medalu na halowych mistrzostwach świata. Jestem mistrzem świata, więc na mistrzostwach Europy, na słabszym podwórku, powinienem pobiec ten dwukrotny dystans nawet dobrze. Dziś to pokazałem - podkreślił.
Pia Skrzyszowska o srebrnym medalu. "Ucieszyłam się, że ponownie stanę na podium"
Reprezentant Polski przyznał, że eksperci oceniali, że nie potrafi biegać na tym dystansie.
- Było wiele osób, które nie wierzyły w moje możliwości na 110 m - przypomniał Szymański. - Tak się utarło. Mnie także zakotwiczyło to w głowie, że nie umiem biegać tego 110 m, że po prostu jestem stworzony do hali. Trudno, miałem się z tym pogodzić i cieszyć się. Nikt by się nie powstydził takich osiągnięć, jakie ja mam do tej pory na hali. Ale dla mnie to jest za mało. Lubię być na hali i na stadionie. Lubię być na topie, żeby było o mnie głośno, żebym mógł pokazywać na co mnie stać - zaznaczył.
Płotkarz był zadowolony z występu. Trudno się dziwić, bo był o krok od poprawienie własnego rekordu Polski.
- Pobiegłem praktycznie dwa razy rekord Polski - zwrócił uwagę. - Dużo to ważyło. Dlatego bardzo się ciesz. Jak najbardziej z medalu i równowagi wynikowej. Praktycznie przez trzy tygodnie biegałem na treningu ten wynik, więc to był dla mnie chleb powszedni. Nigdy nie wiadomo, gdy trzeba to utrzymać w tym najważniejszym momencie - dodał brązowy medalista mistrzostw Europy.
Wiktoria Gajosz debiutuje na mistrzostwach Europy. Mówią o niej "Polski gepard"