- Natalia Bukowiecka awansowała do finału biegu na 400 metrów halowych mistrzostw świata w Toruniu, pewnie wygrywając półfinał.
- Polka skrytykowała kontrowersyjny format finałów, gdzie o medalach decydują czasy z dwóch serii, a nie bezpośrednia rywalizacja.
- Lekkoatletka podkreśliła, że nawet wygranie swojej serii nie gwarantuje medalu, co budzi jej frustrację.
- Czy mimo wszystko Natalia Bukowiecka zdobędzie medal w "absurdalnym finale"? Przeczytaj, co o tym sądzi!
Bieg pod pełną kontrolą
Bukowiecka po swoim biegu półfinałowym nie ukrywała zadowolenia z taktycznej realizacji założeń. Jak przyznała, kluczowe było zachowanie jak największej ilości energii na sobotni finał, co w pełni się udało.
- Musiałam zachować jak najwięcej siły i to się udało. Chyba czuję się nawet lepiej niż rano - przyznała Bukowiecka po zejściu z bieżni.
Przeczytaj także: Natalia Bukowiecka o reprezentantach Polski. To ma dać przewagę. Konkretne deklaracje
Polska lekkoatletka podkreśliła, że zarówno bieg eliminacyjny, jak i półfinałowy, były przez nią w pełni kontrolowane. Daje jej to duży komfort psychiczny przed walką o medale.
- Te biegi były w pełni kontrolowane, więc mam nadzieję, że jak przycisnę mocniej, to czas będzie jeszcze lepszy - dodała.
Absurdalny finał. "Nikomu się to nie podoba"
Tegoroczne mistrzostwa wprowadzają nowość w postaci dwóch serii finałowych w biegu na 400 metrów. Ostateczna klasyfikacja zostanie ustalona na podstawie czasów uzyskanych w obu biegach, a nie bezpośredniej rywalizacji. To rozwiązanie jest powszechnie krytykowane, a Natalia Bukowiecka nie jest wyjątkiem.
- Myślę, że ten system nikomu się nie podoba, kibicom również - oceniła bez ogródek.
Zobacz też: Bolesna porażka Justyny Święty-Ersetic! Klęska w eliminacjach. „Jestem rozżalona”
Największy problem polega na tym, że zawodniczka startująca w pierwszej serii, nawet jeśli ją wygra, nie może być pewna medalu. O wszystkim zadecydują wyniki drugiej, późniejszej serii.
- Jestem w pierwszym finale, więc nawet jeśli go wygram, mogę zostać bez medalu. Nie rozumiem tego - stwierdziła zrezygnowana Bukowiecka. - Zupełnie inaczej wygląda bezpośrednia rywalizacja. Wtedy naprawdę walczy się o medale, a czas jest trochę mniej ważny - wyjaśniła.
Cel na finał? "Cieszyłabym się z każdego medalu"
Mimo kontrowersji wokół formatu, Polka pozostaje skupiona na swoim zadaniu. Zapytana o to, czy jej celem jest wyłącznie złoty medal, odpowiedziała z dużą pokorą.
- Absolutnie nie. Cieszyłabym się z każdego medalu - podkreśliła.
Jednocześnie Bukowiecka rozwiała wątpliwości dotyczące ewentualnego startu w finale sztafety, który odbywa się tego samego dnia. Połączenie obu występów na najwyższym poziomie jest jej zdaniem niewykonalne.
- Nie wyobrażam sobie jutro jeszcze dwóch mocniejszych biegów jednego dnia - zakończyła.