- Polska sztafeta mieszana 4x400 m zdobyła brązowy medal halowych mistrzostw świata w Toruniu w niezwykłych okolicznościach.
- Początkowo czwarte miejsce, po dyskwalifikacji Jamajki, zamieniło się w podium, wywołując łzy szczęścia u Justyny Święty-Ersetic.
- Święty-Ersetic, wysyłana na emeryturę, udowodniła, że nadal potrafi walczyć, dedykując medal prawdziwym kibicom.
- Jakie emocje towarzyszyły zawodnikom i co oznacza ten medal dla polskiej lekkoatletyki?
Od łez rozpaczy do euforii w strefie wywiadów
Emocje, jakie towarzyszyły polskim lekkoatletom tuż po zakończeniu biegu, były trudne do opisania. Czwarta lokata oznaczała największy sportowy zawód – miejsce tuż za podium. Justyna Święty-Ersetic nie kryła łez, przekonana, że medal wymknął się z rąk w ostatniej chwili.
- W momencie kiedy kibice zaczęli klaskać, mówili, że było super, że była walka, zalałam się łzami, bo tak bardzo chciałam tego medalu i w tym momencie myślałam, że się nie udało - przyznała poruszona lekkoatletka.
Przeczytaj także: Bolesna porażka Justyny Święty-Ersetic! Klęska w eliminacjach. „Jestem rozżalona”
Przełom nastąpił w strefie wywiadów, gdy do Polaków dotarła informacja o dyskwalifikacji Jamajki. Smutek w jednej chwili zamienił się w euforię. Święty-Ersetic, widząc zaktualizowane wyniki na monitorze, nie mogła powstrzymać okrzyków radości.
- Dopiero chodzę, patrzę na telewizję i mówię, mamy ten medal! Jest to super uczucie i cieszę się, i nie mogę się doczekać, kiedy stąd wyjdę i kiedy zobaczę resztę mojego zespołu, bo tak naprawdę nie mieliśmy nawet możliwości razem się cieszyć - mówiła podekscytowana.
"Wysyłają mnie na emeryturę, a ja walczę"
Zdobyty w tak niezwykłych okolicznościach medal był dla Justyny Święty-Ersetic również osobistą odpowiedzią dla tych, którzy w ostatnim czasie wątpili w jej formę. Doświadczona zawodniczka przyznała, że spotyka się z głosami sugerującymi jej zakończenie kariery, co jest dla niej bolesne.
- Wiele jest takich kibiców i jest to przykre, bo ja już siedzę w tym sporcie 20 lat i trudno, żeby zawsze było super, ekstra, cudownie. Dużo osób mnie wysyła na emeryturę, ale jak widać w dalszym ciągu potrafię walczyć - podkreśliła.
Zobacz też: HMŚ w Toruniu: Dużo zdjęć kibiców i relacja z dnia pierwszego. Tak bawiliście się w piątek
Biegaczka dodała, że jej największą motywacją są prawdziwi fani, którzy wspierają ją bez względu na wyniki. To właśnie dla nich, jak zaznaczyła, warto wciąż dawać z siebie wszystko na bieżni.
Ten medal to motywacja. Toruń żyje mistrzostwami
Brązowy krążek to nie tylko nagroda za wysiłek, ale również potężny zastrzyk motywacji przed kolejnymi startami. Już następnego dnia polskie sztafety ponownie staną do walki.
- Myślę, że ten medal dodatkowo nas zmotywuje jutro do walki o kolejny - zapowiedziała biegaczka, dodając, że liczy również na sukces Natalii Kaczmarek w biegu indywidualnym.
Święty-Ersetic pochwaliła także atmosferę panującą w Toruniu podczas mistrzostw. Podkreśliła, że miasto żyje sportem, a trybuny wypełnione są kibicami, którzy żywiołowo dopingują zawodników.
- Jak widać kibice są na trybunach, wiem, że na sesji popołudniowej dawno nie było miejsc. Ci kibice nie przychodzą i nie siedzą, tylko żyją z nami, przeżywają te emocje - oceniła atmosferę multimedalistka.