- Cristiano Ronaldo rozgrywa szósty mundial, a jego Portugalia wkracza w decydującą fazę pucharową, mierząc się z narastającymi wyzwaniami.
- Były reprezentant Nuno Gomes broni CR7, podkreślając jego niezłomną pasję i charyzmę, które wciąż są kluczowe dla zespołu, mimo upływu lat.
- Czy Portugalia, tak jak w 2016 roku, zaskoczy wszystkich i pokona faworytów, zaczynając od Chorwacji? Przeczytaj, co zadecyduje o sukcesie!
„Super Express”: - Za nami faza grupowa mistrzostw świata. Jak ją pan ocenia?
Nuno Gomes (były napastnik reprezentacji Portugalii): - Myślę, że to ciekawy eksperyment. Mogliśmy zobaczyć więcej drużyn, z różnych kontynentów. Ciekawostką może być fakt, że w kolejnej rundzie wystąpią niemal drużyny z Afryki. Awans części z niech jest z pewnością jest sporym zaskoczeniem. Na pewno pojawiły się pierwsze rozczarowania, a do największych należą reprezentacje Czech i Turcji, które z pewnością jechały na ten mundial z innymi celami.
- Przed turniejem byli tacy, którzy widzieli Portugalię w roli faworytów do medalu, a być może i tytułu. Jak pan to odbierał?
- Tak naprawdę prawdziwa rozgrywka rozpoczyna się teraz. Faza grupowa przyniosła kilka niespodzianek, które znalazły swoje odzwierciedlenie w drabince turniejowej. Takie są jednak uroki tego typu imprez, szczęście też jest bardzo istotne, ale na koniec wygra ten, który zwycięży we wszystkich meczach.
Harry Kane rozkręci kadrę Anglii? Jerzy Dudek o sile Wyspiarzy na mundialu [ROZMOWA SE]
- Jak pan przyjął drugie miejsce Portugalii w grupie?
- Z pewnością najbardziej szkoda meczu z Kongiem, w którym wszyscy liczyli na wygraną, a skończyło się remisem. Sporym zawodem był mecz z Kolumbią, w którym zostaliśmy zdominowani. To pokazało, że w kolejnych spotkaniach musimy być bardziej uważni, szczególnie w defensywie.
- Wydaje się, że teraz poprzeczka idzie wyżej. Najpierw Chorwacja, a potem prawdopodobnie Hiszpania. Jakie ma pan przeczucie?
- Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale taka jest specyfika takich turniejów. To najdłuższy turniej w historii i wygra go nie ten, kto najlepiej zaprezentuje się w fazie grupowej, a ten, kto utrzyma najrówniejszą formę na przestrzeni sześciu tygodni. To bardzo trudne zadanie, olbrzymie wyzwanie dla każdego szkoleniowca, dlatego zobaczymy jak to się ostatecznie potoczy. Co do naszych rywali, z pewnością Chorwacja w fazie grupowej też nie zaprezentowała się najlepiej, ale nie zapominajmy, że to medaliści dwóch ostatnich turniejów, z bardzo doświadczonym Luką Modriciem na czele.
Pedri robi różnicę, a co z Cristiano Ronaldo? Ivi Lopez o mundialu [ROZMOWA SE]
- W reprezentacji Portugalii taką postacią jest Cristiano Ronaldo, który na mundialu debiutował ponad 20 lat temu.
- To prawda, Cristiano jest naszym najwybitniejszym piłkarzem w historii. Sam miałem okazję grać wspólnie z nim i już jako młody zawodnik miał olbrzymią pasję i chęć wygrywania, co potem przełożyło się na inne wyniki. Nie prze przypadek pięć razy sięgał po Ligę Mistrzów oraz zostawał Mistrzem Europy.
- A czy nie jest tak, że pojechał na mundial za zasługi?
- Być może liga saudyjska nie jest topowa, natomiast jego olbrzymie doświadczenie, charyzma, fakt jak grupa reaguje na niego sprawiają, że trudno byłoby sobie wyobrazić brak Cristiano na tych mistrzostwach. Zresztą jest naszym najlepszym strzelcem, co tylko pokazuje i potwierdza jego klasę sportową.
Niewyobrażalny dramat trenera na mundialu. O śmierci ojca dowiedział się w kuriozalny sposób
- Teraz jednak rywale będą znacznie bardziej wymagający niż Uzbekistan.
- Zgadza się, ale przypominam, że w 2016 roku, kiedy wygraliśmy mistrzostwo Europy wyszliśmy z grupy z trzema remisami, a potem w 1/8 finału mierzyliśmy się z Chorwacją. Pamiętam, że wtedy nikt nie dawał nam większych szans, a my najpierw ograliśmy Chorwatów, a potem po zwycięstwach z Polską i Walią zameldowaliśmy się z finale, gdzie okazaliśmy się lepsi od faworyzowanych Francuzów. To jest piłka i jakiekolwiek przewidywania, statystyki w momencie pierwszego gwizdka przestają mieć znaczenie. Liczy się to, co jest tu i teraz.
- Co Portugalia osiągnie na tym mundialu
- Wierzę, że przejdzie Chorwację, a potem? Czas pokaże!
Nie do wiary, co Leo Messi zrobił przed MŚ! Ruszył na podbój Hollywood. "Oskarowa rola"