Podczas finału w Katarze legendarny Dariusz Szpakowski wykrzyczał: „Argentyno, co ty robisz?!”. Dziś można to powtórzyć, tylko podmieniając Argentynę na Hiszpanię.
Wykonawcami sukcesu Hiszpanii są oczywiście piłkarze, ale architektem – trener Luis de la Fuente. Kiedy kilka lat temu zobaczył ogłoszenie, że hiszpańska federacja szuka trenera do zespołów młodzieżowych, nie wahał się ani chwili. Dostał pracę w kadrze U-19 i tak zaczęła się jego wspinaczka na sam szczyt.
Przeczytaj także: Wielka awantura po finale Hiszpania - Argentyna! Piłkarze skoczyli sobie do gardeł. "Hańba"
Przeszedł książkową drogę do reprezentacji A. Przez młodzieżówkę i reprezentację olimpijską. Nie był gwiazdą, sprowadzoną za wielkie pieniądze i roztaczającą wokół siebie aurę sukcesu, jeszcze przed jego osiągnięciem.
Piłkarze traktują go jak ojca. Ale trudno się dziwić, skoro wędrowali z rocznika do rocznika, z reprezentacji do reprezentacji, razem z nim. Przy de la Fuente rósł Rodri, który dziś dla Hiszpanii jest niczym silnik dla samochodu.
Banda de la Fuente wcale nie myśli, żeby się zatrzymywać. Wciąż są młodzi (w większości), wciąż głodni i zdeterminowani. Dziś trudno wyobrazić sobie kogoś, kto mógłby rzucić im wyzwanie i nie zostać pobitym. Jak w niedzielę Argentyna.
Przemysław Ofiara