- Jose Mourinho, świeżo upieczony trener Realu Madryt, brutalnie ocenił piłkarskie mistrzostwa świata, przyznając, że woli spać niż oglądać "żenujące" mecze.
- Portugalczyk wskazał, że to rekordowa liczba 48 drużyn drastycznie obniża jakość turnieju, który powinien być zarezerwowany wyłącznie dla elity.
- Czy ta bezkompromisowa krytyka "Special One" wstrząśnie FIFA i zmusi do refleksji nad formatem mundialu?
Smaczna kolacja i sen zamiast nudnych meczów
Podczas gdy miliony kibiców na całym świecie zarywają noce, by śledzić mundial, Jose Mourinho ma znacznie lepsze rzeczy do roboty. W głośnym wywiadzie dla podcastu „Beast Mode On” Portugalczyk przyznał, że faza grupowa kompletnie go nie interesuje. Zamiast pasjonować się spotkaniami, woli korzystać z wakacji.
- Zjadłem smaczne kolacje i smacznie spałem. Nie siedziałem po nocy do trzeciej nad ranem – przyznał z rozbrajającą szczerością Mourinho.
Przeczytaj także: Demolka na MŚ 2026! Francuz załatwił Norwegów w pół godziny. Historyczny pogrom Senegalu!
Jedynym spotkaniem, które przykuło jego uwagę na dłużej, był mecz Brazylii z Marokiem. Reszta? Strata czasu. Nowy trener "Królewskich" nie owijał w bawełnę, oceniając poziom sportowy rozgrywek.
- Będę szczery, przy niektórych meczach przestaję się skupiać już po 10 minutach – odparł bezlitośnie, obiecując jednak, że fazę pucharową potraktuje już nieco poważniej.
"Wynik 7:1 jest nie do pomyślenia". Więcej drużyn to niższa jakość
Skąd ta brutalna krytyka? Mourinho wskazał głównego winowajcę – rekordową liczbę 48 drużyn, która jego zdaniem drastycznie obniżyła jakość turnieju. "Special One" uważa, że mistrzostwa świata powinny być zarezerwowane dla absolutnej elity, a nie dla każdego. Jako przykład podał pogrom, jaki Niemcy sprawili reprezentacji Curacao.
- Moim zdaniem mistrzostwa świata powinny skupiać absolutną śmietankę. Wynik 7:1 w fazie grupowej jest nie do pomyślenia – grzmiał szkoleniowiec.
Zobacz też: MŚ 2026: Jakie mecze dzisiaj? Kto gra na mundialu w sobotę, 27 czerwca? Kończymy fazę grupową
Jego zdaniem, choć ze społecznego punktu widzenia udział słabszych krajów jest ważny, to zabija to sportowy aspekt imprezy. Wypowiedź jednego z najbardziej utytułowanych trenerów w historii jest jasnym sygnałem dla władz światowej piłki. Konflikt wisi w powietrzu, a Mourinho, wracając na ławkę trenerską Realu Madryt, po raz kolejny udowadnia, że nie boi się mówić tego, co myśli.