Robi najszybszą karierę na mundialu. Już przegonił Szczęsnego, te liczby szokują

Jeszcze do poniedziałkowego wieczoru niewielu kibiców poza Republiką Zielonego Przylądka kojarzyło nazwisko Vozinha. Wszystko zmienił jednak mundialowy występ przeciwko Hiszpanii. 40-letni bramkarz, z pomocą dzielnej defensywy, zatrzymał jednego z głównych kandydatów do tytułu i w ciągu kilku godzin stał się jedną z największych sensacji turnieju.

Vozinha
Autor: Mike Stewart/ Associated Press

Największy fenomen Mundialu?

Jak już wszyscy zdążyliśmy sprawdzić: Vozinha przez lata występował w klubach z Angoli, Mołdawii, Słowacji, Cypru czy Portugalii, nie zdobywając większego rozgłosu. Dopiero bezbramkowy remis z naszpikowaną gwiazdami Hiszpanią sprawił, że cały piłkarski świat zwrócił na niego uwagę. Bezbramkowy remis Hiszpanii z Republiką Zielonego Przylądka zadziwił piłkarski świat. 

Po końcowym gwizdku, a nawet w trakcie spotkania, skala zainteresowania bramkarzem outsidera okazała się wręcz niewiarygodna. Tuż po meczu jedna z dziennikarek pokazała mu statystyki z Instagrama. Gdy rozpoczynało się spotkanie, obserwowało go około 50 tysięcy osób. Kilka godzin później liczba ta zbliżała się do trzech milionów, a następnego dnia przekroczyła pięć milionów. Nagle zawodnik znany głównie w swoim kraju stał się globalnym fenomenem. W czwartkowy poranek (18 czerwca) Vozinha  ma już... ponad 13 mln obserwujących. Wyprzedził chociażby Wojciecha Szczęsnego (7,3 mln obserwujących, od tak zacnego polskiego wątku warto się odbić).

ZOBACZ TEŻ: Spotkała się z Cristiano Ronaldo. Przesadził z bliskością?! "A co z Georginą?"

STARTUJE MUNDIAL! JAN TOMASZEWSKI WSKAZUJE SWOJEGO FAWORYTA!

Ogromny wpływ miała na to akcja przeprowadzona przez popularny brazylijski kanał CazeTV, który zachęcił widzów do obserwowania bramkarza w ramach uznania za jego kapitalny występ. Efekt przerósł wszelkie oczekiwania – internauci masowo ruszyli na jego profil, czyniąc z niego jedną z najgłośniejszych postaci mundialu.

Po końcowym gwizdku Vozinha nie krył emocji i zalał się łzami, co również stało się "viralem" w sieci.