- Po zaskakującym zwycięstwie, Widzew liczył na utrzymanie dobrej passy, ale natrafił na drużynę, która ma na niego "patent".
- Korona Kielce przerwała ośmiomeczową serię Widzewa bez porażki u siebie, a bohaterem meczu został Morgan Fassbender, strzelec dwóch decydujących goli.
- Jak to możliwe, że Widzew stracił prowadzenie w zaledwie pięć minut i co na to trenerzy? Poznaj kulisy tego zaskakującego starcia!
Widzew zaczął obiecująco, gdy Steve Kapuadi pokonał bramkarza przyjezdnych. Nic nie zwiastowało problemów Łodzian. Tyle, że po dwudziestu minutach gospodarze dali się dwukrotnie zaskoczyć. W roli głównej wystąpił nowy nabytek Fassbender, który potrzebował pięciu minut na strzelenie dwóch goli. Gdyby zachował większą czujność i precyzję, to pierwszą połowę powinien skończyć z hat-trickiem! Na szczęście świetnie w tej sytuacji spisał się bramkarz Bartłomiej Drągowski.
Korona zakończyła serię ośmiu meczów Widzewa u siebie bez porażki. Ponadto Kielczanie potwierdzili, że mają patent na łódzki zespół. Za kadencji trenera Jacka Zielińskiego zwyciężyli sześć razy z rzędu.
- Zdawaliśmy sobie sprawę, że przyjeżdżamy na bardzo trudny teren - podkreślił Zieliński, cytowany przez PAP. - Wydawało się, że do jaskini lwa. Im dłużej trwał mecz, tym wyglądało to korzystniej dla nas. Początek był do zapomnienia, bo daliśmy się zaskoczyć po stałym fragmencie gry i kilka razy było nerwowo - analizował.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę na postawę bramkarza Widzewa.
- W drugiej połowie mogliśmy zamknąć mecz - opisywał Zieliński. - Jednak Drągowski utrzymał Widzew przy życiu w kilku sytuacjach. W samej końcówce znów było bardzo nerwowo. Ale udało nam się to wytrzymać - dodał.
Legia zasłużyła na piątkę z Radomiakiem. "To nie dzieje się przypadkowo"
Trener Aleksandar Vuković przyznał, że jego podopieczni za łatwo dali sobie strzelić dwa gole.
- Pierwsze 20 minut było w naszym wykonaniu na najlepszym poziomie w tym sezonie - przyznał Serb, cytowany przez PAP. - Tyle, że to było za mało. Pierwszy moment przeciwnika skończył się dwoma bramkami po stałych fragmentach gry. Za łatwo straciliśmy prowadzenie, co poskutkowało złymi momentami i nerwową grą - ocenił trener Widzewa.
Marek Papszun o czeskim napastniku Legii. "Byłbym ostrożny z łatkami"